Dzień urodzin dziecka jest dniem wyjątkowym, bez dwóch zdań. Dzień ten jednak powinien być wyjątkowy głównie dla dziecka, a nie dla jego rodziców.

Dziecko i jego urodziny

Temat urodzin pojawia się ostatnio coraz częściej w internecie. A to, co kupić? Gdzie zabrać dziecko? Ile dzieci zaprosić? Kto powinien być na urodzinach, cała grupa (klasa) czy tylko część? Im starsze dziecko tym więcej przygotowań i strachu.

Dlaczego tak się dzieje? Ciężko jest jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ale kilka przykładowych zachowań rodziców, nasuwa smutne wnioski. Smutne, nie dlatego, że dziecko będzie miało „słabe” urodziny, ale dlatego, że te urodziny zależą przede wszystkim od portfela rodziców.

urodziny dla dziecka

Czasy się zmieniają, więc nie będę się rozpisywał jak to było kiedyś, a jak jest dzisiaj. Kiedyś dziecko dostało jedną zabawkę i było szczęśliwe, a teraz 15 jest za mało, ale to wszystko jest tylko nasza wina. Rodzice rozpieszczają swoje dzieci, do tego dochodzą babcie, ciocie i inne ludziowie. Kupujemy coraz to lepsze, ciekawsze i oryginalne zabawki, bo wydaje nam się, że to, akurat dziecko uszczęśliwi. Do tego dochodzi presja ze strony dzieci, które na widok kolorowych świecidełek dostają małpiego rozumu. Mija jednak kilka dni i zabawka, która miała zajmować mu całe dnie, leży w kącie, albo szufladzie wraz z innymi, niepotrzebnymi już sprzętami, które kiedyś, pragnął dostać za każdą cenę.

Jak się oprzeć

Sklepy dla dzieci, czają się na każdym kroku. Reklam z zabawkami w telewizji jest tyle, że portfel nam zaczyna ronić łzy, jak je ogląda. Przy każdej kasie w supermarkecie, stoi masa niepotrzebnych nikomu pierdół, które dzieci widzą i od razu mają na nie ochotę. Stoiska w sklepach są tak zaplanowane, żeby dziecko zauważyło, co czai się za zakrętem. A ty człowieku męcz się, kup, płać i płacz. Tłum psychologów, pracuje nad odpowiednim rozłożeniem towaru, żeby broń Panie Boże, dziecko nie wyszło ze sklepu z pustymi rękami.

No łatwo nie jest, dlatego potem jak przychodzi ten wyjątkowy dzień urodzin, to zwykła zabawka ze sklepu, które dziecko dostaje bez okazji, wydaje się zbyt małym i nieodpowiednim prezentem. Szukamy więc cudownych, oryginalnych rzeczy na Allegro, a wystarczy poobserwować dziecko, co tak naprawdę sprawia mu przyjemność. Pytać oczywiście kilkulatka co chce dostać, nie ma sensu. Odpowiedź będzie albo oczywista, albo lista „niezbędnych” rzeczy, może przekroczyć nasze oczekiwanie.

Gdzie to przyjęcie?

Prezenty to jeden kłopot, ale gdzie zrobić urodziny, to już jest poważniejszy dylemat. Czytam i nie wierzę, że można mieć takie problemy. Sposobów na urządzenie urodzin dla dziecka znajdziesz tysiące. Począwszy od imprezy w domu dla najbliższych, skończywszy na party w plenerze z zamkiem dmuchanym, klaunem i Bóg jeden wie czym jeszcze. Pytanie brzmi, dla kogo jest to wszystko? Czy zawsze chodzi nam o dobro dziecka? Czy naprawdę robimy zamieszanie, wokół urodzin dziecka z myślą o jego szczęściu?

Otóż bardzo często tak nie jest. Nie chcę tu nikogo obrażać, ani wywołać niepotrzebnej burzy słownej, jeśli ktoś ma wystarczająco duży portfel, aby zaprosić, 20-stkę dzieciaków, wraz z ich rodzicami, to bardzo proszę. Tylko nie oszukujcie się sami, że robicie to wyłącznie dlatego, że dziecko tego chciało, bo w takie bajki to nawet dwulatek nie uwierzy.

Kilkuletnie dziecko, dajmy na to z przedszkola, jest już na tyle rozumne, że jego nadchodzące urodziny będzie chciało spędzić, w gronie kolegów, być może jakiegoś kuzynostwa i rodziny. Jeśli my nie podpowiemy mu, że można zamówić klowna, dmuchany zamek i malowanie twarzy, to sam bobik na to nie wpadnie.

urodziny dla dziecka

A jak będą chcieli jechać do muzeum lotnictwa, to zabierzesz ich do muzeum lotnictwa ku…

Kolejnym problemem może okazać się sposób w jaki wyprawimy urodziny dziecku. Bez względu na to, kogo zaprosimy i gdzie się to odbędzie, każdy może nas pochwalić za zorganizowanie super imprezy, lub przeciwnie, każdy może nas palcami wytykać za kiepskie planowanie (choć ten przypadek to raczej za plecami), dlatego staramy się wszystko tak ustawić, żeby nikomu ptasiego mleczka nie brakowało. Siedzi w nas coś tak zakorzenione, że cudze zadowolenie stawiamy ponad własne szczęście i bez względu na to jak czuje się nasze dziecko, ważniejsze jest, czy goście byli zadowoleni.

Nie ma to jednak większego znaczenia dla naszego dziecka, które w przeciwieństwie do ciebie, guzik obchodzi jak poczuli się goście, czy wszystkim się podobało, i czy każdy miał za przeproszeniem, co do gęby włożyć.

Oooo, komunie mają….a nie, to urodziny są

Następmnym ciekawym zjawiskiem, jest wyprawianie wielkich urodzin kilkulatkowi, wraz z grupą z przedszkola lub szkoły, które z zachwytem przyglądają się i uczestniczą w różnych zabaw, które są że tak powiem w pakiecie, a potem oczekują, że ich urodziny będą takie same. Są rodzice, których na to stać, oraz tacy którzy często nie mogą sobie pozwolić na zwykły tort, wiążąc koniec z końcem.

Kochani rodzice, ponieważ wierzę, że większość z nas jest dość mądrą społecznością i jeżeli wyprawiamy dziecku urodziny za 2-miesięczną pensję kasjerki z biedronki, to mam również nadzieję, że jesteśmy na tyle empatyczni, iż potrafimy zrozumieć, że nasze dziecko zostało zaproszone na urodziny do domu kolegi, u którego się nie przelewa i restauracji z klownem, nie będzie, oraz że będziemy potrafili wytłumaczyć naszemu dziecku, że w niczym nie jest lepszy od chłopaka, którego nie stać na wystawne przyjęcie.

Problem jednak istnieje w oczach dziecka, które nie do końca rozumie dlaczego kolega miał urodziny w McDonaldzie, z balonami i fajerwerkami a on nie może mieć. Różnice społeczne, pomiędzy rówiesnikami są ciężkim tematem do wyjaśnienia dla dziecka. Nie da się tego wytłumaczyć tak w kilku zdaniach. Rozmowę jednak polecam zacząć, od najmłodszych lat, ponieważ nie wiadomo kiedy możemy spodziewać się zaproszenia naszego dziecka na wystawne urodziny, a to doprowadzi szkraba do miliona pytań DLACZEGO?

Zapominając jednak o podziale społecznym, weźmy wszyscy pod uwagę rzecz najważniejszą. Do jasnej anielci to są tylko urodziny, które powinniśmy spędzić z dzieckiem, tak jak ono tego chce, a nie tak jak wypada wśród jego rówieśników. Nie róbmy z tego bankietów, wesel czy innych komunii. Dziecko potrzebuje tak naprawdę miłości i zrozumienia od rodziców, a nie wystawnego przyjęcia, dla połowy miasta, z którego maluch większości nie poznaje.

Nie dajmy się więc ponieść emocjom i sprawmy aby nasze dzieci miały w ten dzień  wszystko o czym marzą, a nie wszystko co wypada mieć 🙂

Jesli spodobał ci się ten post i masz ochotę rozesłać go po świecie, to serdecznie zapraszam i przesyłam uśmieszek. Sprawdź również Dobry start, czyli 300zł dla rodziców

 

Photo by Gaelle Marcel on Unsplash

Reklamy

About the Author

Arek ()

2 Replies to “Urodziny dla dziecka, czyli naga prawda 21-ego wieku,”

  1. To jest strasznie smutne co dziś się dzieje… Jak ja byłam mała, to urodziny robiło się w domu. Był tort, chipsy i ciastka, a jak u kogoś były lody to już było MEGA! Nikomu przez myśl nie przechodziło robienie urodzin po jakichś knajpach… dzisiejsza wszechobecna komercja to coś, co wiem, że będzie mi utrudniało i chwialami zabierało radość macierzyństwa…

    1. To prawda niestety. Jak byliśmy mali to nikt się nie przejmował urodzinami. Jak przyjechała babcia i dała 20zł to był Max możliwości, a teraz to jedna wielka masakra. I co nas jeszcze czeka to się boję pomyśleć.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: