Samodzielność, czyli szczęśliwe dziecko.

Dlaczego boimy się o nasze dzieci? Są to nasze skarby największe, kochamy je ponad życie. Martwimy się czy wyrosną na dobrych ludzi. Karmimy je od urodzenia, przewijamy, patrzymy jak pokonują pierwsze kroki. Uczymy samodzielności, o i nad tym się dzisiaj skupimy. Nad samodzielnością naszych dzieci.

samodzielnosc

Rzecz to oczywista, że chcemy aby nasze dzieci były samodzielne w jak największym stopniu, bo to w końcu ich życie a nie nasze, więc nie możemy ich wyręczać w podstawowych czynnościach. W zależności od wieku w jakim aktualnie są, pozwalamy im na robienie coraz to większej ilości czynności samodzielnie.

Co mogą robić same

Dziecko w wieku przedszkolnym, potrafi już samodzielnie chodzić, biegać, jeść, używać toalety, myć ząbki, ubierać się, oraz wiele innych możliwości, o których nawet czasami matki i ojcowie nie wiedzą. Oczywiście nie wszystki dzieci będą się rozwijały tak samo więc nie chcę tu nikogo skaleczyć swoją opinią, ale powiedzmy, że powyżej wymienione sprawy, większość przedkolaków potrafi załatwić sama.

Dlaczego więc pomagamy im w tym? Z lenistwa, przyzwyczajenia, wygody, czy może uważamy, że same sobie nie poradzą? Jakie skutki nas czekają w związku z taką obojętnością w sprawie pozwalania dziecku na samodzielność? Wiele zostało już napisane i powiedziane i w tej sprawie, więc przytoczę tylko najważniejsze punkty.

Dziecko, które za młodu jest wyręczane w podstawowych sprawach, w przyszłości może mieć problemy z komunikacją z inymi. Jeśli ciągle wyręczasz go w odpowiedziach na najprostsze pytania, kiedyś może nie poradzić sobie, nawet z kupieniem biletu do kina. Jeśli będziesz za niego sprzątać, karmić go, oraz ubierać, może wyrosnąć na kogoś kto nie będzie wiedział jak posługiwać się podstawowymi sztućcami, w kwestii ubierania może mieć kłopoty z dobieraniem odpowiednich strojów, a w domu będzie może mieć taki bałagan, że chyba tylko mama może pomóc.

Małe kroczki

Nadopiekuńcze wychowanie może przynieść bardzo złe skutki. Gorsze niż teraz może się to wydawać. Bo w końcu przecież ja go tylko nakarmię, pomogę wejść na ślizgawkę, a potem zaniosę do domu bo taki zmęczony jest. Jeśli wydaje ci się, że masz taki model w domu, to postaraj się choć trochę to zmienić. Małymi kroczkami. Dzieci bardzo szybko przyzwyczajają się do dobrego (nie tylko dzieci) dlatego jak będziemy ich wyręczać to im też będzie tak wygodnie. A to doprowadzi do tego, że nawet się nie spostrzegniesz a będziesz 10-latkowi pomagać dosłownie we wszystkim.

Pewnym jest jednak także, że bardzo lubią uczyć się czegoś nowego. Problem jednak polega na odpowiednim nastawieniu rodzica oraz przekazaniu dziecku, profitów z bycia samodzielnym. Mało go będzie interesowało to, że w przyszłości będzie pewniejszym siebie, jak będzie sam robił to czy tamto. Przyszłość jest dla nich zbyt abstrakcyjna. Jeśli porównasz go do innych dzieci, może to przynieść więcej kłopotów niż korzyści. Dziecko przede wszystkim trzeba zachęcić do uczestnictwa we własnym życiu. Z każdym dzieckiem może być inaczej, ale są pewne metody które powinny się sprawdzić także u was.

Zachęć do ubierania się

Jeśli twój maluch nie ma ochoty na szarpanie się z T-shirt’em i wpada w panikę przy skarpetkach, postaraj się mu delikatnie pomóc na początku, ale za każdym razem mniej. Wytłumacz i pokaż jak ma to zrobić, krok po kroku, nie narzekaj, że założył na lewą stronę, tylko pochwal, że sobie poradził. Starał się sam, nawet nie wiesz jak bardzo mu zależy na twojej dobrej ocenie. Będzie próbował zrobić to lepiej, jeśli będzie miał zachęte a nie naganę.

Wspólne jedzenie

Tutaj jesteśmy dobrym przykładem (tzn. w sensie negatywnym). Nati obraca widelcem, małym nożykiem, ale z zupką ma czasem lenia. Lepiej jest jak mama czy tata nakarmi, bo i zje szybciej póki ciepłe, i ciuchy całe. Nie poparzy się ani nie poleje. No i tak właśnie brzmi tata z wymówkami, który jeszcze na to pozwala i sam do tego doprowadził 🙂 Znajdujemy wyjście, że trzeba tak samo wolno jeść jak i on, wtedy nie ma możliwości, że ktoś mu pomoże, bo każdy macha swoją chochlą. Radzi sobie dobrze tylko, wooooolno mu to idzie. No ale trudno lepiej wolno jak wcale. Nie bardzo wiadomo co może spowodować takie wyręczanie z jedzeniem, więc lepiej będzie jak dziecko będzie jadło w swoim tempie.

Plac zabaw

Na każdym placu zabaw można usłyszeć kilka często powtarzających się słów. Bardzo ładnie opisała to szczesliva pod tym linkiem, więc nie będę powtarzał, ale zadaj sobie pytanie, czy twój maluch poszedł się tam pobawić, czy może stać i patrzeć jak inne dzieci się bawią. Nie tylko musimy im pozwolić na zabawę, ale wręcz zachęcić do szaleństwa, bo przecież gdzie mają się wybiegać i wykrzyczeć jak nie na dworze (albo na polu jak mówią Krakowianie). Pełne zakazów i zahamowań dziecko, nie potrafi się w pełni cieszyć dniem. Tak jak ty potrzebujesz spokoju i odpoczynku przy filiżance dobrej kawy, tak dziecko potrzebuje szaleństwa i zabawy. Zfrustrowane dziecko pasuje do placu zabaw jak krawat do dresów. Niby założyć można, ale jak to wygląda.

 

Zdaniem psychologów, oraz wielu innych obserwatorów, głównym powodem wyręczania dziecka we wszystkim jest brak czasu. Żyjemy w takim momencie, że każdy zawsze się dokądś spieszy. Do pracy, na zakupy, do szkoły. W tej codziennej pogoni za wszystkim, często zapominamy o najważniejszym. O dziecku, które na nas patrzy, naśladuje obserwuje pragnie się uczyć nowych rzeczy, bawić i spędzać czas z najbliższymi. A my patrząc na własne korzyści, często nieświadomie, nie zwracamy uwagi na jego potrzeby. Tak właśnie jest z samodzielnością u dziecka. Chcemy żeby sobie radziło samo w wielu czynnościach, ale jednocześnie albo się spieszymy, albo wiemy, że zrobimy coś lepiej, więc nie dajemy mu szansy do działania.

Zachęcam wszystkich do refleksji w tej jakże ważnej sprawie, a jeżeli spodobał ci się ten wpis, podziel się nim proszę na swoim profilu społecznościowym, aby więcej osób mogło go przeczytać. Dziękuje i pozdrawiam

Dodaj komentarz