Motywacja, czyli jak można zmienić swoje życie?

Czym właściwie jest motywacja?

Definicja motywacji mówi o gotowości do podjęcia działania w danej dziedzinie w celu dążenia do celu, który sobie wyznaczyłaś/eś. Z pewnością jest to dobre określenie. Problem jest jednak taki, że wielu ludzi nie ma ani celu, ani chęci do działania, nie wspominając o poszukiwaniu sensu w ich życiu, bo to już jest temat nad którym trzeba by pomyśleć ciut dłużej niż podczas reklamy na 1155 odcinku telenoweli.

Nikomu nie zabraniam oglądać seriali, sam czasami spojrzę, na coś ciekawego, ale tylko wtedy jak chcę odpocząć i zrelaksować się po pracy, a nie dlatego, że mi się nudzi. Brak celu równa się brak motywacji. End of ku…wa story. 

motywacja

Każdy ją posiada

Często jednak mówi się, że więszkość ludzi (nie tylko w Polsce), nie potrafi znaleźć motywacji do działania, ani nie ma żadnych celów w życiu.

Dla tych, którzy spotkali się z tym określeniem po raz pierwszy mam dobrą wiadomość. Nawet jak wydaje ci się, że jej nie masz, to i tak ją masz. Dla przykładu (znowu przykład, kuźwa uwielbiam je).

Dziecko w szkole uczy się przeciętnie, dostaje średnie oceny, nie chce się wyróźniać, ani stać na końcu szeregu. Można przyjąć, że nie ma ambicji i motywacji, aby uczyć się więcej i lepiej, ale jednocześnie nie chce zostać najgorszym w swojej klasie. I to go właśnie motywuje do działania oraz do nauki. Nie zależy mu na dobrych ocenach, bo nie chce zostać prymusem, ale uczy się na tyle wystarczająco, żeby przejść z klasy do klasy. To jest właśnie motorem napędzającym jego działanie, czyli naukę.

W późniejszym wieku

Żeby nie było, że tylko o dzieciach mówię, to będzie też coś o starych ludziskach jak ja:) (tyle, że to nie o mnie). Skromna pani w średnim wieku, mąż stolarz, ona sprzedawczyni, trójka dzieciaczków, w wieku przedszkolno-szkolnym. Z powodu niskich płac krajowych, ledwo wiążą koniec z końcem, ale jakoś dawają radę. Oboje chodząc do pracy, uzależnieni są od szefa i jego wizji ich stanowiska. Robią co im się każe, (jak to w pracy), więc nie ma się gdzie i jak wykazać, bo można sobie raczej zaszkodzić, aniżeli pomóc. Wracają po pracy zmęczeni, „ogarniają” dzieci, oglądają wiadomości ( sprawdź tutaj co wiadomości robią z twoim życiem) czy inne „Barwy” i idą spać bez planów na kolejne dni, miesiące, lata. Czyli co, nie ma tam motywacji?

Otóż jest i to bardzo widoczna. Dzieci potrzebują jedzenia, ubrań, książek do szkoły i innych pierdół. Ona potrzebuje odpoczynku, relaksu, a on spokojnego wieczoru z pilotem i piwem w ręce. Gdzie tu motywacja? W pracy! Oboje są niewyróżniającymi się pracownikami. Prawdopodobnie bojąc się o utratę stanowiska, nie wychodzą dalej, niż jest to konieczne. Oddawają się swoim obowiązkom z pełnym (choć czasem średnim) zaangażowaniem, ale nie dlatego, że tak bardzo kochają swoje stanowiska, tylko MOTYWACJĄ do tego, są głównie ich dzieci. Spoczywa na nich obowiązek zarabiania pieniędzy, na jedzenie oraz inne artykuły domowego użytku. Do tego dochodzą na przykład: wspólnie spędzony weekend za miastem, albo w lesie na grzybach. Cel jest, motywacja także.

Zdarza się, że często mylimy pojęcie niechęci do wykonywania swoich obowiązków, z motywacją. Pomimo, że powyżej podane przykłady pokazują niechęć do pracy i nauki, to z pewnych względów jest tam jednak odrobina motywacji do chociażby miernego działania.

To jednak nie wszystko

Istnieje jednak w życiu coś więcej. Po coś się tutaj znaleźliśmy na Ziemii, ale nie będę otwierał żadnych dysput filozoficznych, bo to nie czas i miejsce. Chcę jednak was uczulić i zaprosić do refleksji. Żebyście przeprowadzili rozmowę z samym sobą na temat, tego jak wygląda, wasze życie. Czy o tym właśnie marzyliście? Czy tego chcieliście dokonać? Czy znaleźliście miłość swojego życia, czy może tkwicie w związku bez przyszłości? Czy jesteście zadowoleni z efektów wychowania waszego potomstwa? Czy wykonujecie pracę, która sprawia wam przyjemność? Na koniec. Czy jesteście szczęśliwi? Czy może jednak trzeba powiedzieć STOP, i wprowadzić zmiany?

Co ty bredzisz?

Wielu z was zada sobie to pytanie. Co on bredzi? I nie ma w tym nic dziwnego. jakbym przeczytał taki post 10 lat temu (o ile dotarłbym do tego miejsca) to pewnie zaśmiałbym się na głos, jednocześnie nalewając kolejnego shota do kieliszka, przegryzając „śląską z grilla”. Więc spoko, jak myślisz, że jestem idiotą, który zderzył się czółkiem z kombajnem i nagle dostał olśnienia, to masz do tego pełne prawo. Nie zabronię ci.

Gdzie ją można znaleźć?

Jeśli natomiast dalej to czytasz to jestem szczęśliwy, ponieważ nie jestem sam na świecie, który postanowił coś zrobić ze swoim życiem. Gdzie jej trzeba szukać? Jak ją odkryć? Bez względu na wiek, płeć, kolor oczu, odpowiedzi zawsze będą podobne. Musimy ją znaleźć w sobie. Na pewno jest gdzieś głęboko schowana, ukryta, czai się na obrzeżach nerek, wątroby, ale najczęściej gdzieś w okolicach szarych komórek.

Jedno jest pewne. Gdzie by nie była powinniśmy ją wyciągnąć na wierzch i już jej więcej nie zgubić. Na początek polecam zadać sobie wyżej wymienione pytania i spróbować sobie na nie odpowiedzieć. Tylko nie zniechęcaj się od razu jak na pytanie o to, o czym marzyłaś, odpowiesz sobie, że o wielkim domu z basenem, a mieszkasz w bloku w kawalerce z debetem za czynsz. Taki zapewne będzie początek zmiany. Irracjonalne odpowiedzi na większość pytań mogą nas szybko doprowadzić do obojętności w szukaniu dalszych odpowiedzi.

Dla przykładu (kuźwa tylko nie przykład znowu) moim wielkim marzeniem jest odwiedzić Miami, w Stanach Zjednoczonych. Licząc dwutygodniowy pobyt 3-osobowej rodziny koszt może wynieść nawet 25000zł, w zależności od potrzeb (oczywiście kobiety, ale znając moją, to zmieszczę się w 9000zł).

I co? Nie mam pieniędzy na takie przyjemności (narazie). Mogę więc zrobić dwie rzeczy.

  1. Siedzieć w miejscu, narzekać na szefa, na partię rządzącą, na żonę, na dziecko, na sytuację materialną, na podwyżki czynszu, na pogodę oraz na to, że bilety do USA wciąż za drogie.
  2. Pomyśleć, jak można przybliżyć się do swojego marzenia, przestać stękać i wziąć się za coś co lubię robić. Jeśli masz ochotę i siłę, znajdź jakieś dodatkowe zajęcie, w domu po pracy. Zacznij kontrolować swoje wydatki, ten pan, może pomóc. Nawet jeśli nie zarabiasz wiele, to zawsze znajdziesz coś na co za dużo wydajesz.

Co będziesz mieć z pierwszej opcji?

Nie chce mi się nawet pisać. Chyba wszyscy się zgodzą, że siedzenie na za przeproszeniem na dupie, do niczego cię nie doprowadzi. Co najwyżej za kilka lat znajdziesz się dokładnie w tym samym miejscu. Z tymi samymi ludźmi, z większym debetem na koncie, z dziećmi, które widząc jak postępujesz zaczynają robić to samo (a to już jest tragedia). Kto ma je nauczyć radzenia sobie w życiu jak nie ty? No nic się nie zmienia, od na dupie siedzenia– kto to powiedział, wiesz?

Wybieram bramkę numer dwa

Brawo, tutaj „zonka” nie znajdziesz. Jestem pewien (bo sam byłem w tym punkcie), że najtrudniej jest zacząć. Więc się nie zniechęcaj, najłatwiej jest odpuścić na początku. Jeśli jesteś osobą, która wie czego chce od życia (to zapewne tego nie czytasz) to na pewno masz jakieś pomysły na swoje życie. Praca ci odpowiada, dzieci rosną w miłej i pełnej miłości rodzinie. Pieniędzy wystarcza na wszystkie potrzeby, a teściowa ci nie dokucza, więc szczęścia masz pod dostatkiem.

Jeśli jednak tak nie jest, to na pewno narzekasz na brak pieniędzy. Niestety zauważyć można, że większość Polaków jeśli ktoś im mówi o zmianie na lepsze w swoim życiu, to odpowiedź jest jedna. Tobie łatwo powiedzieć, bo masz pieniądze. A to nawet nie o pieniądze chodzi, na końcu tego sznurka, ale o tym kiedy indziej.

 Gdzie możesz znaleźć dodatkowe zajęcie?

Jeśli jesteś stara/y, jak ja to pewnie pamiętasz, jak popularne było kiedyś „składanie długopisów„. Dzisiaj już się tym chyba nikt nie trudni, a jeśli nie wiesz o czym mowa, to znaczy, że jesteś młodsza/y i masz „obcykany” komputer, więc będzie ci łatwiej. Najprostszym sposobem jest wejście na google i wpisać frazę jak dorobić sobie w sieci? Kurczę czytam i czytam, a ten mi tu z Google wyskakuje. Takie coś to sama wiem. Wiem, że wiesz, pewnie nie raz wpisywałaś i po przeczytaniu pierwszego tekstu ci się odechciało, bo albo połowa jest dla ciebie niezrozumiała, albo za dużo pracy będzie cię to kosztować, więc zrezygnowałaś już na początku, zanim zaczęłaś. Niestety taka jest prawda, nic nie przychodzi łatwo i przyjemnie, ale od czegoś trzeba zacząć.

Uważać niestety musimy na oszustów i cwaniaczków, których jest w naszym świecie zbyt wielu. Oferta pracy w necie za klikanie w reklamy za 1500zł tygodniowo, wygląda atrakcyjnie, ale jest nadzwyczaj dobrze, żeby było prawdziwe. Pamiętaj, że nikt nie zapłaci ci za siedzenie przed komputerem za nic. Trzeba się napracować, aby coś osiągnąć. Żyjemy w niesamowitych czasach z ogromem możliwości i czy tego chcesz czy nie, większość dotyczy możliwości związanych z internetem. Jeśli oferty dorobiania w necie cię przerażają, lub ich nie rozumiesz, to zrób mi przysługę i czytaj chociaż jeden tekst dziennie. Może w dziesiątym dniu, natrafisz na odpowiedni sposób dla siebie, albo po przeczytaniu po raz kolejny raz tego samego, nagle zrozumiesz, że to nie jest takie trudne. Najtrudniej jest zacząć.

Na koniec jedna uwaga. Jesli znajdziesz sposób na poprawę swojej sytuacji, a po tygodniu okaże się to nietrafionym pomysłem. Nie szukaj winnych. ZNAJDŹ NASTĘPNY.

“I have not failed. I’ve just found 10,000 ways that won’t work.” – Thomas Edison

Jeśli dotarłeś do końca (matko moja 1500 słów) to dziękuje Ci bardzo za poświęcony czas. Będę wdzięczny za like, komentarz, albo nawet udostępnienie.

 

Photo by Anna Sullivan on Unsplash

1 thought on “Motywacja, czyli jak można zmienić swoje życie?

Dodaj komentarz