Mój facet mnie denerwuje, czyli jak go zmienić na lepsze?

Jako że jestem mężczyzną (co żona może potwierdzić przed samym sądem) niektórzy mogą pomyśleć, że moja opinia będzie subiektywna i nie ma co się wgłębiać w temat. Ale tu was zaskoczę, moja wyobraźnia nie zna granic.

facet mnie denerwuje

Patrz, analizuj, ucz się

Codziennie widzimy różne sytuacje w pracy, w mieście, w domu, czy na placu zabaw, wszędzie. Nie wiem jak u was, ale odkąd Nati pojawił się w naszym życiu, często analizuje różne zdarzenia, w których się znajduje. Nie patrząc już nawet na pracę, którą prawie codziennie, prawie każdy z nas wykonuje identycznie z tymi samymi ludźmi, i w tym samym miejscu, to zawsze wkoło nas będą różne sytuacje, gdzie możemy postawić się na czyimś miejscu. No postaw się na moim miejscu, mówimy. No właśnie nie wiem skąd się to wzięło, ale coś mi w głowie siedzi i takie różne okoliczności widzę, analizuje i wiele się przy tym uczę.

Nie oceniaj, tylko zrozum

Nie chcę, żebyście mnie opatrznie zrozumieli, ja nie oceniam ludzi, nie opiniuje ich na facebooku i nie wsłuchuję się również jakoś specjalnie w rozmowy. Każdy ma prawo do prywatności. Mojej ocenie podlega jedynie dane zdarzenie, sytuacja, moment, lub krótka wymiana zdań (często głośna) osób, obok mnie, i automatyczne podstawienie się w rolę przeważnie osoby „poszkodowanej” zazwyczaj faceta lub dziecka (przypadek?) Ale nie tylko poszkodowanej, zdarza się także w rolę „atakującej” osoby. To się chyba fachowo nazywa empatia isn’t it?  Empatia czy nie, moja głowa pęka od różnych trudnych chwil w życiu różnych obcych dla mnie ludzi. Dodatkiem jest fakt, że w U.K. gdzie jeszcze przebywam, sytuacji takich dziennie jest więcej na jednej ulicy, niż w Polsce w całym mieście. Oni tu są bardziej otwarci i mają generalnie wy…e na ludzi wkoło.

Według sondażu przeprowadzonego w 2011 roku przez towarzystwo Esure,  pary sprzeczają się ze sobą około 7 razy na dobę. Dodajmy więc kilka lat, (jak wiadomo liczby w statystykach z roku na rok rosną). Dodajmy bezsensowne sprzeczki z dziećmi i wychodzi na to, że większość dnia spędzamy…na kłótniach. PO CO? Przecież można wszystko załatwić na spokojnie na przykład…. przy butelce 🙂 Taki żart. Wierzycie co nie?

Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy

Powyższy sondaż oraz artykuł, możecie obejrzeć tutaj, więc nie będę powielał tematów, ale powody wypisać muszę.

Niesłuchanie, rozrzutność, pieniądze, lenistwo, chrapanie, rachunki, co zjeść na obiad (champion), zbyt szybka jazda samochodem, pójście po coś, co wymaga wejścia na piętro domu (second place), bałagan

Pomijając fakt, że z perspektywy głodnego dziecka, sprzeczki te są delikatnie mówiąc błahe, to nasuwa mi się jedna myśl. Nie licząc powiedzmy dwóch punktów (które można zarzucić obojgu), wszystkiemu winien jest on. Nie wierzysz, spytaj się swojego faceta czy będzie mu przeszkadzało twoje chrapanie (ok znam jedną taką parę, ale ona nie chrapie, ona warczy przez sen). Albo czy aż tak mu zależy co będzie na obiad (wszystko co ugotujesz będzie pyszne:)).No i  nie spotkałem w życiu faceta, któremu szybka jazda samochodem przeszkadzałaby w najmniejszym stopniu (chyba, że mylisz gaz ze sprzęgłem, albo parkowanie pod Tesco zajmuje ci więcej niż zakupy).

Ok, ok, stereotypowe myślenie pomyślicie, no dobra w części macie rację ponieważ dzisiaj wszystko się zmienia. Często to panowie są kurami domowymi, a kobiety robią kariery, to mężczyźni denerwują się na kobiety, że są leniwe po pracy, i to one zostawiają większy bałagan po sobie a my musimy to po was sprzątać, nie pamiętacie nawet do czego służy przycisk „power” na pralce. To kobiety nie słuchają co mamy im ważnego do powiedzenia, a żeby się z dzieckiem pobawiły to trzeba się godzinę naprosić. Czy wam też się wydaje, że kilka ostatnich linijek to bzdura? No właśnie i ja tak myslę. Nie słyszałem o żonie, ani matce, która zmęczona po pracy nie miałaby siły na zabawę z dzieckiem, sprzątanie, pranie, gotowanie czy inne -anie. W przeciwieństwie do mężczyzn. O takich nie tylko słyszałem, ale znam osobiście i daleko szukać nie muszę, mam lusterko w sypialni.

Mój facet mnie denerwuje

Kto więc jest prowokatorem zamieszania w domu, no facet rzecz jasna jak słońce. Uważasz, że masz złą kobietę, która krzyczy na ciebie z byle powodu, biedny ty, zmień coś, zamiast narzekać. Tylko zamiast szukać nowej kucharki, sprzątaczki czy kochanki, zmień swoje dotychczasowe nawyki.

Pomóż jej małymi kroczkami, a napewno przestanie się denerwować, a to zaowocuje w waszym domu. Jak wszystko w życiu tutaj też potrzeba czasu, ale możesz zacząć już dziś:

  1. Pobaw się z dzieckiem, ale z przyjemnością i bez potrzeby przypominania ci o tym,
  2. Wyłącz telewizor i pozmywaj po obiedzie czy kolacji, paznokcie ci nie odlecą,
  3. Poczytaj dzieciom wieczorem do snu, niech ona odpocznie przy książce,
  4. Wstaw pranie ręcę ci nie odpadną, nie wiesz jak zapytaj żony ona napewno wie:)
  5. Słuchaj co do ciebie mówi, jeśli masz problemy z pamięcią (jak ja) zapisz sobie,          -chleb, masło, jaja wiejskie, mąka itd.- (ale nie tylko o zakupy tu chodzi)
  6. Nie czekaj, aż cię poprosi o coś tylko rusz głową i działaj,

Wszystkie te małe kroczki prowadzą do szczęśliwego związku dwojga ludzi. A jak wasza para będzie się rozumieła, to dzieci będą szczęśliwsze, a to jest najważniejsza misja człowieka. Jeśli każde z nas wychowa swoje maleństwa na lepszych ludzi niż sami jesteśmy to świat będzie lepszym miejscem do życia.

Na koniec chciałem zaznaczyć, że sam nie jestem ideałem i nigdy nie będę, perfekcja nie istnieje, ale staram się każdgo dnia robić kilka małych kroczków aby nasze życie było udane i szczęśliwe. Polecam każdemu. Lepiej się śmiać i cieszyć niż płakać i narzekać.

 

Jeśli spodobał ci się powyższy post, podziel się nim proszę na swoim profilu społecznościowym, a także przeczytaj kolejny wpis a dowiesz się w nim, między innymi o tym jak rozwija się dziecko do 18-tego miesiąca życia. Zapraszam i dziękuje za odwiedzenie.

 

 

Photo by Sydney Sims

Dodaj komentarz