Życie nasze, składa się z zaplanowanych dni, tygodni czy lat. Coraz więcej jest ludzi na świecie, którzy starają się żyć zgodnie z harmonogramem, jaki wcześniej sobie przygotowali. Zaplanowanie całego dnia, pozwala nam się lepiej zorganizować, znaleźć czas na pracę, przyjemności oraz dla rodziny.

 

Pierwsza część. Historia Kamila i jego rodziny,. A kto wie, czy nie twoja?

 

Jednak trzeba pamiętać, że życie lubi weryfikować nasze plany. Pasmo „nieszczęść” jakie spadło na naszego Kamila, może być tego dobrym przykładem. Niespodzianki, można rozróźnić na te przyjemne i na te nieprzyjemne. W przypadku Kamila, te pierwsze nie pojawiały się zbyt często, natomiast te drugie, spadały na niego, jak grom z jasnego nieba.

 

Gimnazjum…

 

Gimnazjum, miało być dla niego zmianą na lepsze. Zmianą, w której to on zacząłby decydować o swoim życiu i o swoich wyborach. W głowie powtarzał sobie, że teraz będzie już tylko lepiej, że tutaj będą nowi ludzi, nowe miejsce, nowe doznania. Wielokrotnie układał sobie plan działania w nowej klasie, tak żeby nikt nie wziął go za smutnego chłopca, tylko wesołego, z głową pełną kreatywnych pomysłów przywódcę klasy.

 

Niestety w każdym planie, trzeba wziąć pod uwagę, że coś może pójść nie po naszej myśli, a Kamil tego nie zrobił. Nowa sytuacja okazała się dla niego pułapką na kolejne 3 lata. Dwie osoby z poprzedniej szkoły trafiły do tej samej klasy. Już w pierwszy dzień, wszyscy dowiedzieli się, że Kamil ma zamiłowanie do strugania w drewnie oraz, że rok wcześniej próbował umówić się z dziewczyną do kina, ale ta mu odmówiła, robiąc z tego wydarzenie miesiąca w całej szkole. Dzieci, albo właściwie młodzież gimnazjalna, ma to do siebie, że szybko potrafi ocenić drugiego człowieka, nie znając dwóch końców kija.

 

Zresztą dorośli też się tak często zachowują. Tak właśnie zachowali się rodzice Kamila. Tuż przed końcem września Kamil oznajmił rodzicom, że chce się przenieść do innej szkoły, ponieważ w tej mu dokuczają i on już nie daje rady. Rodzicom jednak pomysł ich syna wydał się conajmniej niedorzeczny. Pukając się na zmianę w czoło i spoglądając na niego spod byka, zignorowali prośbę chłopca, ponieważ nie widzieli potrzeby takiej zmiany.

 

Nie stawiaj nikogo za wzór

 

Stawiali mu młodszą siotrę, jako wzór do naśladowania. Ona była duszą towarzystwa w swojej klasie, otwartą, uśmiechniętą i pełną życia dziewczynką, która pomimo przeciętnej urody i wdzięku, potrafiła przyciągać do siebie innych. Nie ma w tym jednak nic dziwnego, pisałem już wcześniej, że od dziecka była traktowana jak księżniczka, więc do szkoły trafiła z ogromną pewnością siebie i swoich możliwości. Dodatkowym atutem był fakt, że starszy brat usługiwał jej przez wiele lat, więc nauczyła się z tego korzystać również w szkole. Miała tyle koleżanek, że nie mieściły się wszystkie na przejściu korytarza, każda chciała stać jak najbliżej Madzi.

 

Kamil jednak wiedział, że nigdy nie będzie taki jak jego siostra. W głębi duszy chciał, ale jego brak wiary i determinacji w dążeniu do zmian, podcinał mu skrzydła na każdym zakręcie.

 

Gimnazjum okazało się jedną wielką pułapką, do której zmuszony był uczęszczać. Nie wyróżniając się w tłumie podążał tą samą ściężką co inni. Czasami próbował zakolegować się z jakąś grupką chłopców z innych klas, ale ponieważ miał opinię samotnika i dziwaka, nikt nie brał go na poważnie. Jednak jakaś cząstka jego ciała wiedziała, że będzie dobrze, że kiedyś jeszcze wszystko się zmieni, więc od czasu do czasu szukał nowych znajomości, kończąc niestety tym samym efektem.

 

Wymuszanie marzeń na dziecku

 

W domu też nie miał łatwo. Często słyszał od ojca, żeby dobrze się uczył, ponieważ przyszły lekarz musi mieć dobre stopnie. Na początku brzmiało to jak żarty i Kamil nic sobie z tego nie robił, ale z czasem zauważył, że jak tylko tatuś, wracał po kilku głębszych, od razu sprawdzał jego zeszyty i temat medycyny wracał na nowo. Kamil nie miał najmniejszej ochoty na zajmowanie się leczeniem innych, ale nie chcąc kłótni z ojcem, przytakiwał mu, bo wtedy ojciec dawał mu spokój (aż do następnego razu po kieliszku).

 

To nie było marzenie Kamila, tylko jego taty. On chciał zajmować się tylko drewnem. Rzeźbienie, struganie, projektowanie nietuzinkowych wzorów, to było jego marzenie.

gimnazjum

 

Rok gimnazjum szybko zleciał i Kamil powoli zaczynał szukać miejsc pracy, w których mógłby się wiele nauczyć. Przerwa wakacyjna to idealny czas, żeby zarobić trochę grosza, a przy okazji nie musiałby siedzieć w domu, usługując młodszej siostrze. Szkic planu już był, teraz pozostało znalezienie pracy, oraz najważniejsze, czyli przekonanie rodziców, co do jego zamiarów.

 

Hi, I am looking for a job

 

Kamil doskonale wiedział jakie będzie zdanie jego ojca, więc postanowił najpierw powiedzieć o tym matce, a ją z kolei poprosić, żeby przekonała ojca, że to idealny sposób, aby nauczyć się jak wygląda praca, i zarobić na swoje wydatki. Jak na swój 14-sto letni wiek, Kamil był całkiem sprytnym dzieckiem i wiedział jak zagadać matkę, aby ta zrobiła co chciał. Nie mając większych obaw co do swoich umiejetności manipulacyjnych na tak prostej kobiecie jaką była jego matka, jeszcze tego samego wieczora przystąpił do działania.

 

I tak jak się spodziewał, nie było to trudne. Grażynie nie zależało zbytnio, co będzie robił jej syn w wakacje, ale ucieszyła się z wiadomości, że będzie miał własne pieniądze. Ten powód jej właściwie wystarczył, Kamil nie musiał nawet mówić więcej.

 

Ale niestety z ojcem nie poszło już tak łatwo. Tomasz, był przekonany, że syn robi mu po złości i specjalnie chce iść szukać pracy w stolarni, żeby tylko odwrócić uwagę od tematu medycyny. Planował poszukać jakichś praktyk w szpitalu, dla syna, argumentując, że jako asystent na oddziale zarobi więcej, i nie ubrudzi sobie rąk, tak jak on to robi od kilkunastu lat. Sama myśl o przebywaniu w szpitalu napełniała Kamila strachem. Postanowił więc, że zanim ojciec dopnie swego, on już będzie miał swoje wymarzone zajęcie.

 

Tuż po świcie kolejnego dnia wybrał się na poszukiwania miejsca, w którym mógłby pokazać czego dziadek go nauczył. Nie miał za bardzo pojęcia jak wygląda rozmowa z szefem takiego zakładu, ale wiedział, że musi to zrobić, bo inaczej skończy w szpitalu, wpinając wenflon pacjentom na oddziale.

 

Życie, to nie je bajka

 

W mieście było kilka zakładów stolarskich, więc zaczął od najdalszego od domu, żeby w razie nie dostania się do niego, wstąpił do kolejnego wracając zniechęcony do domu. Czy na miejscu, wszystko okazało się po jego myśli…..? Niestety nie jest to takie łatwe, wejść do pierwszego zakładu i osiągnąć zamierzony cel. Dorośli często mają kłopot z takim przedsięwzięciem, a co dopiero mały gimnazjalista.

 

Właściciel nawet nie chciał z nim rozmawiać, a pracownicy dowiedziawszy się, po co ten wyrostek tam zajrzał, nie potrafili powstrzymać się od śmiechów i wyzwisk. Nikogo nie interesował fakt, że Kamil lubił grzebać w drewnie i sprawia mu to ogromną radość. W drugim zakładzie, do którego zajrzał w drodze powrotnej, szef znalazł dla niego chwilkę, ale nie bardzo miał chęć z nim rozmawiać, widząc, że jest niepełnoletni. Chciał porozmawiać z Kamila matką, lub ojcem, żeby wyrazili zgodę na zatrudnienie młodego w okresie wakacyjnym, ale chłopak wiedział, że tata nie przyjdzie, a matce nie będzie się chciało opuszczać paru godzin, które może spędzić na plotkach o innych. Więc zrezygnowany wyszedł. Tego dnia, nie zajrzał już w inne miejsca, spodziewał się tych samych rezultatów, więc z samej obawy wyśmiania go, postanowił wrócić do domu.

Następnego dnia rano dowiedział się, że…

To be continued……

 

Photo by Hudson Hintze , Sharon McCutcheon

 

Reklamy

About the Author

Arek ()

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: