fbpx
1 Comment

Łedukacja

Temat edukacji w Polsce jest tak rozległy i kontrowersyjny, że najlepiej byłoby go w ogóle nie poruszać. Ale niestety moje sumienie mi na to nie pozwoli. Nie będę przecież pisał o zdrowej zupie z kalafiora, której nie jadłem, a co najgorsze, nie potrafię ugotować. Kulinaria zostawmy innym, a sami zajmijmy się nauką w szkole.

Dobrze pamiętam jak wyglądała moja podstawówka i nie mam na myśli koloru ścian, tylko, sposób nauki. Dużo wkuwania, ogrom materiału do przyswojenia (większość do dzisiaj mi się nie przydała), oraz niezapowiedziane kartkówki. Materiału było tyle, że choćbyśmy siedzieli z nosem w książkach cały dzień, to i tak nie bylibyśmy w stanie zapamiętać wszystkiego, co należałoby wiedzieć. Jak w każdej szkole zdarzały się osoby, które potrafiły się przygotować zawsze i ze wszystkiego, ale czy dzisiaj pamiętają całą wiedzę przyswojoną w szkole, to głowy sobie odciąć nie dam.

ZZZ

Jeśli byliście studentami to na pewno spotkaliście się z formułą 3xZ, czyli „Zakuć, Zdać, Zapomnieć”. Pomimo iż ja studentem nie byłem, (a szkoda komu by to szkodziło) to jakby się tak głębiej zastanowić to podobną metodę stosowaliśmy już w podstawówce. Tobie też na pewno zdarzało się wieczorem przeglądać ostatnie notatki i książki, bo nagle przypomniałaś sobie, że rano będzie sprawdzian z historii. Czemu akurat z historii? Często miewałem koszmary związane z tym przedmiotem, więc dlatego. Dzisiaj chętnie wybrałbym się na dodatkowe lekcje o drugiej wojnie światowej, no ale kiedyś mnie to mniej interesowało. Żeby tak człowiek mógł cofnąć czas… Dobra bez sentymentów…

A więc, notatki zakute, sprawdzian odpękany, a tydzień pózniej…no dobra miesiąc póżniej, nie pamiętasz o czym pisałaś. Można? Można. Dzisiaj jest niestety podobnie. Szkoła to nie jest miejsce do którego dzieci (szczególnie starsze) chodzą z uśmiechem na twarzy. Uczą się tam często rzeczy, które je po prostu nie interesują. Ale przyznać trzeba, że ciężko jest wytłumaczyć dziecku, żeby uczyło się tablicy mendelejewa na pamięć, wszystkich praw fizyki, oraz, że muszą znać każde jeziora jakie są na świecie, dziecko wie, że my tej wiedzy nie mamy, więc po kija to jemu?

Po pierwsze nic je to nie obchodzi, po drugie jeśli kiedyś będą chciały zwiedzić owe jeziora, to zajrzą w Google i sprawdzą wszystko co będą potrzebowały do eksploracji, a po trzecie, to jeżeli któreś z nich będzie chciało zostać chemikiem, to wszystkich pierwiastków i tak się nauczy jeszcze raz w liceum oraz na studiach.

Jak podaje TVN

Dodatkową niespodzianką edukacyjną jest fakt, że po zlikwidowaniu 3-letniego gimnazjum, ministerstwo edukacji „wcisnęło tę wiedzę” w dwie ostatnie klasy podstawówki. Uczniowie kompletnie nie mają czasu na inne ciekawsze zajęcia jak spotkanie z przyjaciółmi, czy spędzanie czasu z rodzicami. Ślęczą w szkołach kolosalną ilość godzin, a potem jeszcze lekcje mają do odrobienia. Każdy dorosły potrzebuje relaksu i odpoczynku od pracy, i obowiązków domowych a co z dziećmi? Tutaj znajdziesz tekst i krótki film które o tym problemie mówi w szerszej perspektywie.

jak się uczyć

źródło https://goo.gl/images/HuHCvr

A teraz kubeł zimnej wody na mój pusty łeb. Jeśli pomyśleliście, że ten post będzie jedną wielką krytyką systemu edukacji w Polsce to „nic bardziej mylnego”, jak mówi klasyk.

Są oczywiście takie punkty, oprócz wyżej wymienionych, do których można się przyczepić. Rzesza mądrzejszych ode mnie ludzi ma wiele w tym temacie do powiedzenia, wystarczy „wygooglować” jeśli jesteście ciekawi. A teraz czas na pochwały. Ojej to nasz system edukacji można chwalić?? A taaak można, a nawet trzeba.

Co zostało z tamtych lat

Poniższe przykłady pochodzą z mojej powoli siwiejącej głowy i stanowią tylko część  wiadomości, które jakimś cudem zachowały się w odmętach moich szarych komórek. Albo może jakimś cudem mnie zaciekawiły i dlatego tam zostały.

Czego możemy dowiedzieć się na historii w szkole podstawowej:

  • historia drugiej wojny światowej, chociaż materiału jest stanowczo za mało,
  • jak wyglądała mapa świata, a zwłaszcza Europy w poszczególnych wiekach,
  • królowie Polski od początku naszych dziejów, kto po co, dlaczego i z kim
  • mapa Europy, oraz kto i kiedy był władcą poszczególnych państw,

Czego dowiesz się na geografii:

  • mapa świata, mapa Europy, nazwy państw oraz ich stolice,
  • największe jeziora na świecie,
  • wszystkie morza świata na pamięć (przynajmniej w moich czasach),
  • cieśniny, góry, niziny, wyżyny,
  • największe wodospady na świecie,

Jak widzicie, dużo tego nie zostało w głowie, może wy pamiętacie więcej. Innych przedmiotów, ani materiału opisywać sensu nie widzę, ale przytoczyłem tylko najważniejsze o których uczyłem się w szkole podstawowej i mimo, że orłem nie byłem to posiadam o wiele większą wiedzę w powyższych tematach, niż 80% ludzi, których poznałem przebywając za granicą. Mowa oczywiście o Anglii. A teraz żeby mnie nikt opatrznie nie zrozumiał, ja nie uważam ich za niewykształconych ludzi. Nic z tych rzeczy. To nie jest ich wina, że w porównaniu z materiałem jaki muszą przyswoić dzieciaki w Polskich szkołach ich materiał, delikatnie mówiąc jest okrojony (mowa oczywiście o szkołach równych podstawówce)

Wiedza podstawowa

I nie, nie poznałem tylko jednej grupy ludzi po Primary school. Rozmawiałem z wieloma ludźmi od takich co mają kilka klas po takich co skończyli…no dobra może nie „Eton”, ale inne uniwersytety. I ci co mają szerszą wiedzę na temat edukacji, wiedzą, że materiał w nauczaniu podstawowym mógłby być poszerzony, ale są i tacy (niestety większość bez względu na wykształcenie), którzy pytają mnie „A po co mi taka wiedza?”.

Wracając do tematu szkoły, to osobiście wybieram i mam nadzieję, że wy także, aby nasze dzieci uczyły się więcej niż powinni, niż za mało. Chciałbym, żeby mój synek wyjeżdżając kiedyś na wakacje do Stanów, wiedział w jakim mieście się znajduje i jaki to stan. Chciałbym również, żeby rozumiał różnicę między ułamkami a procentami. Będę się cieszył, jeśli wyjeżdżając do Indii, zapamięta, że tam mają inną kulturę, oraz obowiązuje inna strefa czasowa, no i oczywiście, że znajduje się w Azji i ma niedaleko do Oceanu Indyjskiego. (to tylko kilka z przykładów o jakich mój znajomy nie słyszał)

A jeśli będzie miał chęć zwiedzić Wielką Brytanię, to będzie mógł z głową podniesioną wysoko powiedzieć, że przyjechał z Polski, gdzie w swojej Polskiej szkole od Polskiej nauczycielki dowiedział się jakie mają tutaj świetne krajobrazy i piękne stare miasta, które zamierza odwiedzić.

Teraz możecie mnie zlinczować kto ma na to ochotę, I’m ready for this. Takie jest moje zdanie i póki co nie zanosi się na zmianę.

No to co panie robić mam?

A teraz wisienka na torcie. Czyli jak pomóc dziecku w przyswajaniu wiedzy, żeby nie została ona wydalona razem z drugim śniadaniem na przerwie, tylko została z nim…no tak przynajmniej do kolacji :)) Bez względu na to w jakim kraju mieszkamy, wiedzę możemy podzielić na dwie grupy.

1. Taką, która nas interesuje i chcemy ją posiąść (np: Jak rozwija się mózg dziecka?) W tym przypadku z wielką ochotą i zaangażowaniem przeczytamy wszystko co znajdziemy na ten temat ponieważ jesteśmy ciekawi (no chyba, że tylko ja jestem;)

2. Taką, która nas zupełnie nie interesuje, ale musimy się jej nauczyć, gdyż tego wymaga program szkolny, mama chce żebyśmy się jej nauczyli, lub też wykładowca nam sesji nie zaliczy.

W obu przypadkach z pomocną dłonią przychodzi Radosław Kotarski. Książka, którą sam napisał i wydał posiada ogrom konkretnego materiału, dla którego poswięcił kawał swojego życia. Lektura ta zawiera kilkanaście metod, dzięki którym, potrzebną nam wiedzę, możemy przyswajać szybciej, oraz co najważniejsze, efektywniej. Dzięki temu zarówno dzieci w szkole jak i dorośli chcący nauczyć się np: języka obcego, mogą osiągnąć zamierzone cele dużo łatwiej, niż myślą. Sam po sobie widzę efekty. Dzięki niektórym metodom, zaciągniętym z książki, trudniejsze słówka z angielskiego zostają w głowie na zawsze.

Z resztą, co tu dużo gadać, sprawdź co sam autor mówi o książce pod tym linkiem. A jeśli chcesz kupić egzemplarz, jakże ciekawej i pełnej konkretnych metod i przykładów lektury, to możesz to zrobić klikając w link poniżej. I nie zasnąłbym spokojnie, jeśli nie powiedziałbym, że kupując książkę z poniższego linku, pomagasz mi zarobić kilka monet. Jeśli nie masz takiej chęci, a książka przykuła twoją uwagę (a mam nadzieję, że tak bo warto), to znajdziesz ją również na stronie Radka. Mówię to wszystko, ponieważ chcę być z tobą szczery i nie umiem kłamać. Żona mówi, że nawet jakbym chciał ją zdradzić (czego nie mam zamiaru robić) to i tak najpierw bym jej o tym powiedział…albo może zadzwonił w trakcie??

TUTAJ ZAMÓW SWÓJ EGZEMPLARZ „WŁAM SIĘ DO MÓZGU”

Książkę tę, warto mieć w swoich zasobach, bez względu na to, czy wasze dzieci jeszcze się nie uczą, czy już skończyły szkołę. Wiedza w niej zawarta przydać się może każdemu bez względu na wiek czy płeć. Całą moją prawą dłonią podpisuję się, i polecam, bo wiem, jak mi ona pomogła. Serdecznie zachęcam i dziękuje tym, którzy dotrwali do końca.

Jeśli uważasz, że wiedza tutaj zawarta przyda się twoim bliskim, udostępnij proszę ten wpis na swoim profilu społecznościowym. Dziękuje.

 

Photo by Roman Mager on Unsplash

Reklamy

About the Author

Arek ()

One Reply to “Jak się uczyć, żeby się nauczyć.”

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: