Jak mówić NIE do dziecka, czyli R.K. #02

Jak mówić NIE do dziecka? Czy często powtarzasz to słowo? Jeśli tak, to wiesz już pewnie, że nie jest to coś, co maluchy lubią słyszeć. Niektóre dzieci lubią się przy tym popłakać, inne pokrzyczeć, a jeszcze inne tak długo walczyć, że i tak dostaną to co chcą. Jak więc powiedzieć NIE, kiedy dziecko mówi TAK.

Przykład zwyczajnej rozmowy w sklepie (ale nie w niedzielę :))
  • Dziecko – Mamo, a kupisz mi tą zabwkę?
  • Mama – Nie.
  • D – Ale mamo, ona mi się bardzo podoba,
  • M – Trudno, nie kupię ci jej.
  • D – Ale ja bym bardzo chciał!
  • M – Ja też chcę dużo rzeczy i nie mam.
  • D – No mamo, ale czemuuuu (płaczącym głosem)
  • M – Bo tak powiedziałam, nie mam pieniędzy na twoje zabawki, i tak masz ich już za dużo.

Możemy się tylko domyślać, co się dzieje potem. Płacz, lament, krzyk, lub zastraszone dziecko, które boi się już o cokolwiek spytać. Co znajdujemy?

Zawiedzione dziecko. W jego oczach ono tylko poprosiło o nową, małą zabawkę. Mama z uniesionym donośnym głosem, stanowczo odmówiła, bez podania większych przyczyn swojej (jakże wrednej) decyzji. Jeśli na dodatek dziecko jest zastraszone tekstami typu, „Przestań już płakać bo w domu zobaczysz”, to mamy przypadek przemocy emocjonalej. Dalej widzimy mamę, która odmówiła zakupu nowej zabawki. No proste, nie ma pieniędzy, nie widzi problemu, po co to dziecko w ogóle krzyczy. Nie rozumie, że nas nie stać na jego fanaberie.

No właśnie nie rozumie. Czasem się zastanawiam, dlaczego rodzice mówią swojemu dziecku rzeczy, o których te nie mają zielonego pojęcia. Najprostszym przykładem będzie tutaj zdanie – Czy ty nie rozumiesz, że nas na to nie stać – ono nie ma pojęcia o wartości pieniądza, więc nie. Kolejnym przykładem będzie – Musisz chodzić do przedszkola, bo wszystkie dzieci chodzą -. Idąc tym tokiem rozumowania, dziecko będzie pluło na podłogę, bo wszystkie dzieci plują, a jak mu zabronisz, nie będzie rozumiało, dlaczego?

Wracając do początku rozmowy z dzieckiem w sklepie, to najlepiej byłoby kupić mu tą zabawkę i z głowy. Ale bądźmy poważni.

Można mu to wszystko po prostu wytłumaczyć.
  • Dziecko – Mamo kupisz mi tą zabawkę
  • Mama – Pokaż, którą?
  • D – O tutaj tą właśnie,
  • M – No fajną sobie wybrałeś, i takie koła ma duże, i z pilotem
  • D – O i taki kolol celwony 🙂
  • M – No naprawdę mi się podoba, wiesz, chętnie bym się nią pobawiła, tylko nie mogę ci jej dzisiaj kupić,
  • D – A dlaczego?
  • M – Bo widzisz synku, nie przygotowałam się na taki zakup dzisiaj, wzięłam odpowiednią ilość pieniędzy na zakupy, które dzisiaj potrzebujemy.
  • D – A kiedy będziesz mogła mi kupić tą zabawkę?
  • M – Jak zajdziemy do domku syneczku to mama sprawdzi ile jeszcze mam zaoszczędzone, dobrze? Policzymy razem. Pomożesz mi?
  • D – Tak pomogę, a ile ona kosztuje?
  • M – 85zł synku
  • D – A to dużo czy mało?
  • M – To zależy, od tego ile kto ma pieniążków. Dla jednych będzie to dużo, a dla innych mało. To co pomożesz mi nieść koszyk?
  • D – Dobrze pomogę.

Mama z zainteresowaniem obejrzała zabawkę, którą dziecko chciało dostać. Bez zbędnych komentarzy, że ją na nią nie stać, bez niepotrzebnych uniesień głosu i z uśmiechem na twarzy, spowodowała, że dziecko zaakceptowała jej decyzję.

Dziecko natomiast było podekscytowane, że mama tak chętnie interesuje się jego pomysłem na nową zabawkę, że rozmawia z nim o jego potrzebach, (tym bardziej, jeśli nie zdarza się to często) iż zupełnie nie przeszkadzał mu brak jego zakupu. Ucieszył się samą ideą liczenia pieniążków w domu, ponieważ ktoś będzie potrzebował jego pomocy. Myśl ta odciągnęła go od zabawki, o którą minutę wcześniej pytał z takim zapałem.

Ale co najważniejsze, to fakt, że rodzic poświęcił mu swoją uwagę i nie zbył zdawkowo, durnymi słowami na odczepnego.

 

Sprawdź także poprzednią rozmowę kontrolowaną tutaj

 

Jeśli spodobał ci się ten post, udostępnij go proszę na swoim profilu społecznościowym, żeby twoi znajomi, mogli go również zobaczyć. Dziękuje

 

Photo by Jomjakkapat Parrueng on Unsplash

Dodaj komentarz