Zmiana w życiu

Kamil wkracza w dorosłe życie. Mimo trudności, jakie każdy z nas przechodzi, Kamil próbuje odnaleźć własną drogę do szczęścia. Być może ty też jesteś taką osobą z przeszłością, która pragnie zmian. Zapraszam do czytania i życzę Ci wszystkiego dobrego.

 

Kamil to chłopak, któremu życie, odkąd sięga pamięcią, rzuca kłody pod nogi. Nie był on nigdy dobrym uczniem. Nie miał też za wielu przyjaciół w dzieciństwie. Dotychczas był on raczej typem samotnika, który stronił od większych imprez, pomimo wielu zaproszeń. Nie rozumiał dlaczego taki jest. Świadomy swoich słabości, chciał się zmienić, chciał być taki jak jego koledzy, odważny, przystojny i śmiały w relacjach damsko-męskich. Niestety nie było mu to dane.

 

Kamil właśnie postanowił zmienić swoje życie i jest na dobrej drodze. Wiadomo jednak, że mając dobry plan działania, życie postanawia napisać Ci swój własny, więc nie jest to takie proste, ale Kamil już wie co musi zrobić.

 

Ale zacznijmy od początku….

 

Kamil miał dobrą ręke do drewna, mówiąc językiem Polskim, chciał zostać stolarzem. Od dziecka zawsze coś strugał. Już jako 8-mio latek, wystrugał z drewna takiego małego chłopczyka, który wyglądem przypominał Pinokio. Niestety, nikt nie mówił na niego „mały Gepetto”. Rękę do strugania i frezowania w drewnie odziedziczył po dziadku, który od dziecka widział w nim potencjał na dobrego stolarza, z pasją i zamiłowaniem do tego fachu.

 

Jednak dziadkowi nie było dane doczekać widoku swojego wnuka, pochłoniętego pracą, w której Kamil czułby się jak ryba w wodzie. Po śmierci dziadka, nie było już nikogo, kto interesowałby się jego zręcznymi dłońmi. Nie było to zajęcie, które może przynieść jakieś korzyści materialne, więc kogo to obchodziło?

 

Rodzice chłopca, byli spokojnymi ludźmi. Nie wywyższali się, ale też nie należeli do najskromniejszych. Matka, z zawodu ogrodnik, po dziś dzień pracuje w kiosku, sprzedając papierosy i gazetę wyborczą. Spędzając 10 godzin w miejscu gdzie ludzie kręcą się przez cały czas, wie wszystko o wszystkich. Ale jak sama powtarza, nie jest typem plotkary. Sąsiedzi mają odmienne zdanie na ten temat. Zawsze lubiła, porozmawiać z ludźmi, ale często kończyło się to wypytywaniem o innych, zamiast zwykłej rozmowie o pogodzie.

 

Ojciec natomiast, bardzo poważny mężczyzna. Ułożony, wysoki przystojny brunet, marzył o życiu, gdzie nie będzie musiał martwić się, jak przeżyć od 1-ego do 1-ego. Z tego właśnie powodu codziennie od 17 lat puszcza te same numery w multilotka, licząc na łut szczęścia. Jeszcze jako młody chłopiec, chciał zostać lekarzem i leczyć małe dzieci jako pediatra, ale niestety jego rodziców nie było stać, żeby posłać go na studia medyczne, więc skończył jako tokarz w jednej z miejscowych firm. Planował zarobić pienądze, chciał odłożyć i pójść na wymarzone studia, lecz na jednej z imprez urodzinowych u kolegi z pracy poznał Grażynę i tak oto po 9-ciu miesiącach urodził się Kamil.

 

Odłożone pieniądze szybko się rozniosły, a z pomocą swoich rodziców kupili 2-pokojowe mieszkanie w bloku, i jeszcze przed narodzinami Kamila, wprowadzili się do niego. Tomasz (bo tak ma właśnie na imię ojciec Kamila) na zawsze zapomniał o leczeniu dzieci, a w pracy dostał podwyżkę i 13-stą wypłatę, więc pogodził się z tą myślą i już więcej o nie wspominał o studiach. Wziął na siebie odpowiedzialność za rodzinę, a pasję i marzenia odpłynęły i zatonęły głęboko niczym Titanic w Oceanie Atlantyckim.

 

Grażyna rodząc Kamila, miała 19 lat, nie było jej marzeniem zostać matką w tak młodym wieku, ale cóż miała poradzić. Tomasz podobał jej się jako chłopak, ale charakterem, kompletnie do siebie nie pasowali. Ona chciała chodzić na prywatki, a on spokojnie wolał spędzać czas w domu, odkładając każdy grosz. Ona była typem osoby rozrywkowej, takiej, przy której nie dało się nudzić, a on często stał z boku przyglądając się tylko i zastanawiając, jak to się mogło stać.

 

Jednak czasy nie były łatwe, więc szybko wzięli ślub, potem własne M3 i poród. Było to jedyne wyjście w tej sytuacji. Bo przecież, co by powiedziała ich rodzina i sąsiedzi. Młoda matka z dzieckiem, bez ślubu, przecież w tamtych latach wzięliby ją na języki i dziecko miałoby znamię bękarta do końca życia. Nie mówiąc już o tym, że rodzina przestałaby się do niej odzywać, więc nie miałaby się do kogo zwrócić po pomoc w razie problemów finansowych. Skorzystała więc z jedynej opcji jaką widziała i tak została żoną Tomasza i matką małego Kamilka.

Zmiana w życiu

Kamil od małego należał do grzecznych dzieci, Nie sprawiał kłopotów wychowawczych, i nie trzeba się było za niego wstydzić w przedszkolu. Jadł wszystko co dostawał, grzecznie chodził za rękę na spacer, a jak rodzice wołali go do domu z placu zabaw, to wracał bez większych kłótni. Gdy Kamil miał 5 lat na świecie pojawiła się Madzia, młodsza siostrzyczka Kamika. Wtedy sprawy troszkę się pokomplikowały, no przynajmniej w oczach małego chłopca. Nie był on już jedynakiem, który mógł przyjść z każdym problemem do swoich rodziców.

 

Dotychczas, gdy miał jakiś kłopot, mógł liczyć na obojga rodziców, każde z nich go wysłuchało i pomimo swoich zajęć i obowiązków, potrafili w jakiś sposób chłopcu pomóc. Jednak pojawienie się siostry, przyniosło Kamilowi więcej problemów niż korzyści. Miało być tak pięknie. Przecież miałem się z nią bawić, pokazywać jej świat, a wszystko zmieniło się o 180 stopni.

 

Jedyne co nasz Kamil pamięta z tamtych czasów to:

 

  • Cicho, bo ją obudzisz,
  • Nie podchodź do niej, bo ją wystraszysz,
  • Nie głaszcz jej tak mocno,
  • Nie możesz prowadzić wózka, bo jesteś za mały,
  • Nie teraz synek, bo muszę się zająć Madzią.

Pokonaj swój mózg. Zacznij z nim dyskutować

I mimo, że na pewno były też pozytywne akcenty bycia starszym bratem, to Kamil dokładnie pamięta tylko te gorsze momenty. A to akurat jest oczywiste, ponieważ, wszystko co negatywne zostaje nam w głowie na dłużej, wystarczy popatrzeć na wiadomości w TV, żeby się o tym przekonać.

 

Chłopak widział, że siostra stała się najważniejszym obiektem całej rodziny, dosłownie całej, ponieważ nawet jak przyjeżdżali goście w odwiedziny, to jemu nikt już nie poświęcał uwagi, liczyła się tylko mała Magdalenka. Przykrość jaką czuł ten mały chłopiec jest nie do opisania.

 

Został mu na szczęście stary poczciwy dziadek, który widział, że Kamilowi jest smutno i postanowił go nauczyć czegoś, na czym znał się od lat dzieciństwa. Rzeźbienia w drewnie. Nie trzeba chyba mówić, że chłopcu od razu poprawił się humor. Przyczyn mogło być wiele.

 

1.Ktoś się w końcu zainteresował Kamilem i poświęcał mu swój czas, ucząc go strugania w drewnie. Ale nie tylko, ponieważ zawsze obaj świetnie się bawili i dużo rozmawiali, a  właśnie tego chłopcu, było potrzeba.

 

2. Zobaczył w swoim dziadku prawdziwego przyjaciela, który zawsze go wysłuchał i doradził jak umiał. Nie osądzał go i nie krytykował, ale próbował na swój sposób nakierować go na właściwą drogę i zawsze doradzał zgodnie ze swoim sumieniem, a nie tak żeby dziecku zrobić przyjemność.

 

3. Może Kamil tak lubił dziadka, z powodu tak banalnego jak fakt, że w tak młodym wieku, ktoś dał mu prawdziwy ostry jak brzytwa „kozik”, i pozwalał się nim bawić. Powodów mogło być o wiele więcej.

 

Kamil dorastając w otoczeniu zapracowanej mamy i ojca, którego często nie było, ponieważ lubił zostawać po pracy z kolegami w „barze pod winogronem”, często zajmował się młodszą siostrą. Jako 12-sto latek odprowadzał ją do szkoły, a potem odbierał, jak tylko, kończyła zajęcia.

 

Czasami pomagając swojej siostrze, nie mógł odrobić swoich lekcji, ponieważ mama i tata, nie mieli siły, żeby pomóc małej Madzi, czynność ta spadała na niego. Jakby nie dość, że i tak traktowali ją jak księżniczkę, a jego omijali szerokim łukiem, to jeszcze wykorzystywali go jako prywatnego korepetytora. Nie pomagały tłumaczenia, że on ma sprawdziany, do których musi się dobrze przygotować, zawsze najważniejsza była Magda. A gdy Kamil przychodził z 2-jką w dzienniku, dostawał srogą reprymendę, oraz szlaban na wyjście z domu, (chyba że na spacer z małą Madzią). Ona była jak pod kloszem, a jako, że miała już swój wiek i widziała co się dzieje, często wykorzystywała swoją sytuację i nierzadko Kamil obrywał nawet nie wiedząc za co.

 

Zaczynając gimnazjum, planował pewne zmiany, w swoim codziennym monotonnym życiu…ale jak to w życiu bywa, ono nam weryfikuje wszystko i często układa się zupełnie nie po naszej myśli….

 

…zapraszam na kolejną część „Kamil szuka pracy”.

 

 

Photo by Tyler Nix , Oliver Ragfelt

Reklamy

About the Author

Arek ()

One Reply to “Historia Kamila i jego rodziny,. A kto wie, czy nie twoja?”

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: