Dziecko zasnęło, czyli co jeszcze mam do zrobienia?

dziecko zasnęłoNie trzeba być alfą i omegą, żeby wyliczyć możliwości jakie możemy zrobić wieczorem, zaraz po tym jak nasze skarby, znajdą się w objęciach Morfeusza. Problem często polega na tym, że oprócz wpatrywania się w telewizor, nic innego nam się nie chce. Dlaczego?

Niedokończone zmywanie, prasowanie leży odłogiem, podłoga klei się od soczków, a ty siadasz na fotelu z pilotem w ręce i myślisz, jutro rano dam radę to zrobić. Nic się nie stanie jak dzisiaj sobie odpocznę, w końcu też mi się należy. Brzmi znajomo?

Wstajesz rano, (a właściwie budzi cię mała niewinna istotka) więc czas wstać z łózka, to jest znak dla małego brzuszka, brzuszek gotowy jest na śniadanie, ale co się dzieje, no nie chce się mamie.

Zmęczona oglądaniem serialu, filmu, czy innych niezapomnianych hitów z lat 90- tych, siedziałaś do północy. Tylko jak to się mogło stać? Przecież miałam taki piękny plan. Dziecko zasnęło więc, zrobię prasowanie, umyje resztę naczyń, ogarnę podłogę i zadowolona położe się do łóżka.

Niestety, nie wszystko udaje się tak jakbyśmy tego chcieli, a najgorszy jest moment kiedy czekasz aż mały zaśnie, być może trzymasz go za rękę, albo głaszczesz po głowie, albo po prostu przy nim siedzisz. Nie mam oczywiście na myśli, samego faktu siedzenia przy dziecku, bo to jeden z najlepszych momentów wieczoru, ale ten czas to idealny moment na pojawienie się „demonów zła” w naszej głowie.

Przykładowe frazy pojawiające się w naszych głowach

  • zaraz zacznie się serial,
  • nie myję dzisiaj, odpocznę, jutro też jest dzień,
  • dzisiaj jest ostatni odcinek sezonu, muszę to zobaczyć,
  • podłogę i tak trzeba będzie jutro umyć,
  • wyprasuję wszystko razem, po kolejnym praniu,

Bywa, że na drugim ramieniu pojawia się aniołek, ale niestety nie ma on za dużo do powiedzenia, bo głosy demonów są większe, głośniejsze i bardziej przekonujące, w końcu namawiają nas na odpoczynek i relaks, więc się na niego decydujemy. Optymalny czas na decyzję o zaniechaniu jakiegokolwiek obowiązku wynosi 3-5 minut. Gwarantuję, że nie dłużej.

Jak więc poradzić sobie z tym jakże denerwującym problemem. Otóż bardzo łatwo, ale sposób wydaję się idiotyczny, na szczęście w większości przypadków działa. Trzeba się z głosami w głowie pokłócić, oczywiście w myślach, (no bo jak inaczej) zamiast dać się skusić naszym podłym myślom, które jak mantrę powtarzać będą, że po całym dniu należy ci się odpoczynek jak psu zupa, że i tak już dzisiaj wystarczająco się napracowałaś. Nie daj się, przekonaj swoje myśli, że nie mają racji, nie pozwalaj im sobą zawładnąć. Wiadoma sprawa, że relaks należy ci się jak każdemu, ale jeśli masz coś do zrobienia co leży i czeka, to lepiej jest to zrobić odrazu. Jeśli to zostawisz, będzie ci to siedzieć w głowie, nawet podczas oglądania jak lekarze stawiają nowe diagnozy 🙂

Oczywiście, jak to często bywa nie jest to prosty proces do przejścia, nic nie przyjdzie szybko i łatwo. Najpierw pomyślisz sobie, że to jakieś durne rozwiązanie i nie będziesz go próbować, bo się nie uda. Wieczorem, przypomnisz sobie, że może jednak warto to sprawdzić, (ale tylko jeśli masz coś co leży i czeka) a na koniec stwierdzisz, że to faktycznie działa. Jak więc wykonać tą krótką magię.

Więc można to zrobić następująco

  • ręka na główce szkraba, oczy powoli mu się zamykają, i wtedy pojawiają się one,
  • serial zaraz będzie, albo włącze ten film nowy,
  • nie chyba najpierw powinnam ciuszki poskładać,
  • dobra jutro to zrobie, Emanuelia i Salvador zaraz będzie 1552 odcinek,
  • nie nie nie, serial nie zając, ciuszki poskładam, tak ciuszki są najważniejsze
  • lubie sobie poskładać ciuszki, uwielbiam układać te małe ubranka,
  • tak, tak, to są fatałaszki mojego skarba, więc trzeba je fajnie poskładać.
  • spodenki włożę do dolnej szufladki, koszulki wyżej, a resztę do komody,

Ja wiem jak to brzmi, ale chodzi tutaj o przekonanie samego siebie, do czegoś co nie sprawia nam przyjemności oraz zamianę danej czynności w coś co dostarczy nam odrobinę satysfakcji. Gwarantuję, że z odpowiednim podejściem do swoich myśli możemy polubić wieczory, nie tylko ze względu na chwilę relaksu, po tym jak maluchy zasnęły, ale również z powodu obowiązków z nimi związanych. Opcja z telewizorem brzmi lepiej i nie trzeba się przy tym napracować, ale po wykonanych zadaniach będziesz bardziej dumna, niż jakbyś została pracownikiem miesiąca w zakładach mięsnych.

Jeśli jeszcze to czytasz to super, zaufaj i spróbuj. Masz problem z odkładaniem obowiązków wieczornych? Nie możesz liczyć na pomoc partnera? Nie czekaj działaj, jak to mówią, samo nic się nie zrobi. W zasadzie można by tego spróbować również za dnia, ale niestety czasami tyle się dzieje w ciągu dnia, że nie ma gdzie rąk włożyć, więc nie ma mowy nawet o myśleniu, co zrobić trzeba, a co zrobić można. Także do dzieła (póki mały jeszcze mleka nie woła 🙂

 

 

 

Photo by Mr. chen on Unsplash

 

1 thought on “Dziecko zasnęło, czyli co jeszcze mam do zrobienia?

Dodaj komentarz