Dziecko cię obserwuje, bądź więc lepszą wersją siebie. Napewno możesz, ale czy potrafisz?

Wiadoma sprawa, dziecko cię obserwuje. Maluchy są bardzo spostrzegawcze. Naśladują nas, papugują po nas słowa, kopiują nasze zachowania, aby same mogły wiedzieć jak się zachować w podobnych sytuacjach. Chyba każdy z nas stara się wychować dziecko na dobre porządne i wykształcone, żeby umiało poradzić sobie w życiu. Jaki więc przykład im dajesz. Tłumaczysz mu, że w życiu trzeba być miłym dla innych, nie wszczynać bójek w szkole, nie kłócić się z byle powodu, (np; zabrania zabawki). Nie szarpać koleżanek za warkocze czy też nie krytykować innych, bo każdy człowiek jest inny i ma prawo do własnych przekonań. No trzeba być tolerancyjnym.

A czy ty żyjesz zgodnie z tą nauką (pewnie nie szarpiesz innych za włosy a co z resztą). Czy w domu, w którym nasza pociecha dorasta jest wszystko w porządku, czy nie widzi kłótni wywołanych właśnie przez ciebie. Przez kogoś kto 15 minut wcześniej mówił dziecku, czego nie należy robić. Oczywiście powody dla których ty się kłócisz są poważniejsze, ale dziecko tego nie rozróżnia. Niestety albo i stety, ale jeśli chcemy aby nasi podopieczni, trzymali się pewnych kryterii życiowych, żyli według ustalonych zasad dobrego wychowania i mieli szacunek do drugiego człowieka, to nikt inny ale my musimy im pokazać jak to należy robić.

dziecko cię obserwuje

Przykłady zamiast porady

Przyjmijmy że twoja sytuacja nagle poprawia się, nie wiem: finasowa, rodzinna, mieszkaniowa, zdrowotna. Jesteś podniecona nowymi możliwościami, które (według ciebie) dostałaś cudem od losu. W takich właśnie momentach nawet nam do głowy nie przychodzi zastanawiać się, skąd to się nagle wzięło. Cieszymy się dniem, robimy to samo co do tej pory, a po jakimś (zwykle krótkim) czasie przyzwyczajamy się do nowych porządków, bo człowiek ma naturalną skłonność, że do tego co dobre szybko się przyzwyczaja.

Mija kilka tygodni i nagle wszystko zaczyna wracać do poprzedniego stanu rzeczy. Kasa upływa, a jak wiadomo często kłopoty finansowe równa się, kłopoty w związku. Kłócisz się z partnerem o byle co, teściowa nagle zachorowała i dopóki nie wydobrzeje, wprowadza się do was a na dodatek jedno z twoich dzieci złapało ospę i musisz zostać w domu przez dwa tygodnie. Imagine it; Ty, chore dziecko, teściowa brzęcząca, pusty portfel i mąż który po przyjściu z pracy kładzie nogi na kanapie, bo zmęczony. NO TYLKO CIEBIE MOGŁO TO SPOTKAĆ.

Wszystkich spotyka to samo

Otóż nie, wszyscy spotykamy się z podobnymi problemami na codzień, pytanie tylko jak sobie z nimi poradzisz. (Pamiętamy, że dziecko na nas patrzy). Możesz przecież chodzić codziennie nabuczona, opryskliwa, wkurwiona na cały świat i obwiniać każdego za twoje niepowodzenie. Co widzi bobik: Rodzica nie radzącego sobie w stresujących sytuacjach, krzyk, gniew oraz powstaje nieustający brak zrozumienia z jego strony co się dzieje. Czego nauczyło się nasze maleństwo: Czuje się zmieszane, słyszy od rodziców co innego, a widzi kompletnie odmienne rzeczy, zmniejsza mu się poczucie bezpieczeństwa, z powodu różnorakich odbiorów sytuacji, mianowicie tego co słyszał jak być powinno, a tego co widzi na codzień.

Ale jest drugie wyjście. Można wszystko przyjąć z wewnętrznym spokojem, dosłownie wszystko. Wymaga to jednak czasu, aby dojść do tego stanu skupienia, niestety nie stanie się to z dnia na dzień. Założe się, że nawet znajdzie się spora ilość osób, które to kiedyś przeczytają i powiedzą, że jestem jakiś nawiedzony i jedyne co pomyślą to: Taki mądry ha. Ciekawe co by zrobił jakby był na moim miejscu. Nie jestem i nie będę, ale jak każdy z was też miałem gorsze i lepsze dni, i dzisiaj wiem, że można poradzić sobie ze swoimi problemami bez większych uniesień.

Pomyśl, czy jeśli będziesz krzyczeć na męża (nawet jak siedzi na kanapie) że nic nie robi i ci nie pomaga przy dzieciach, obiedzie czy zakupach, to czy fakt powtarzania mu o tym codziennie coś zmieni? Tak zmieni. Pewnie wstanie wkurzony i wyjdzie z domu, albo łaskawie pójdzie po zakupy bo i tak cię już słuchać nie może. Tak samo dziecko nie posprząta szybciej zabawek, jeśli będziesz stała nad nim wrzeszcząc. A teściowa nie przestanie się wtrącać w twoje życie, nawet jak ją w kotłowni zamkniesz (właściwie to nigdy nie przestanie). Teściowie już tak mają.

Co masz w głowie, masz na języku

Dzieci nasze kochane nie mają pojęcia dlaczego mama z tatą kłócą się. Połowy z naszych głośniejszych rozmów, które przy nich odbywamy nie rozumieją, ale to co uda sie im wyłapać to często ich imiona. I co taki skarbuś ma w głowie, nie wie o co chodzi, ale ma pojęcie że to dotyczy także niego. Były, są i będą kłótnie w rodzinie, (życzę jak najmniej) ale staraj się nie robić tego przy dzieciach, szczególnie jeśli wiesz, że to dotyczy także niego (np; opieki nad nim) po co mały/a ma tego słuchać.

Tylko spokój nas uratuje

Nie wiem jak wy, ale zauważyłem dość nie dawno (o wiele za późno) że im wiecęj pokory, relaksu i takiego spokoju wewnętrznego, podczas rozmowy z partnerką zachowam, tym łatwiej można całą sytuację załagodzić i rozwiązać na luzie. Nie mam na myśli uciszania drugiej połówki i zganiania całej winy na nią, tylko wspólne poszukanie rozwiązań naszych problemów.

Wyimaginowane kłopoty

Zrobiłem mały research, o co kłócą się pary w Polsce, wierzyć się nie chce, że bzdury mają taką moc. Trzeba wiedzieć, że od małych kłótni z głupoty się zaczyna, a na większych kończy. Nawyki bardzo szybko wchodzą w krew, a taka kłótnia z byle powodu, może okazać się bardzo złym nawykiem dla całej rodziny. Przeanalizuj sobie ostatnie miesiące, a jeśli masz problemy z pamięcią to ostatnie tygodnie, czy miałaś/eś jakieś większe kłótnie w związku, lub z dziećmi, oczywiście takie poważniejsze, (nie chodzi o wyniesienie śmieci, czy posprzątanie pokoju) jak to się skończyło? Czy znalazłeś/aś rozwiązanie swoich problemów? Czy było łatwo? Może do tej pory borykasz się z efektami? Nie wiem, ale teraz tak już na spokojnie i chłodno analizując, czy można było rozwiązać ten sam kłopot bez poważniejszych uniesień? Czy potrzebowaliście się posprzeczać o coś co i tak wspólnie musieliście uporządkować? Czy był sens?

Nie zapominając o naszych dzieciach, o których wydawać się może, że wogóle nie wspominałem powyżej. Otóż były tylko obok. Tak samo jak codziennie są obok nas i obserwują nasze życie, nasze zachowania, nasze sprzeczki. Czasem mi się wydaję, że nawet wiedzą o czym myślimy. Patrzą w nas jak w obrazek, chłoną wszystko jak gąbka, uczą się jak pokonywać drogę i ciągle naśladują.

Chyba każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej, aby miało wspaniałe życie, miało sukcesy i było dumne ze swoich osiągnięć. Pokażmy im więc wzór, jak można radzić sobie w życiu z trudnościami, a napewno tych lekcji nie zmarnują.

 

Jeśli spodobał ci cię ten artykuł, udostępnij go proszę na swoim profilu społecznościowym, aby większa ilość osób miała do niego dostęp. Dziękuje

Sprawdź również tutaj a dowiesz się jak możesz poprawić sobie humor, przed wieczornymi obowiązkami.

 

 

Photo by Sabine van Straaten 

 

 

5 thoughts on “Dziecko cię obserwuje, bądź więc lepszą wersją siebie. Napewno możesz, ale czy potrafisz?

  1. Zgadzam sie w 100% tylko spokoj nas uratuje. Jeśli mały doświadczy jakiejkolwiek formy agresywności w pierwszych latach swojego zycia w końcu przeniesie to na kolegow ze szkoly i podworka, a później życie prywatne. Jego stabilność emocjonalną może być zachwiana co utrudni mu borykanie się z codziennymi trudnościami w życiu dorosłym. Ktoś może powiedzieć, że przesadzam, ze wyolbrzymiam i że mała kłótnia między rodzicami zaraz dziecku nie zaszkodzi. Otóż, tak jak napisałeś Arku, dziecko chłonie nasze zachowania i słowa jak gąbka.

Dodaj komentarz