Decyzja o napisaniu takiego wpisu, padła dosłownie przed chwilą. Inne ważniejsze tematy muszą narazie poczekać. Otóż, poszedłem z synkiem na plac zabaw widoczny na zdjęciu.obietnica

Nati bawił się w najlepsze, no ale, że tatuśkowi zachciało się spaceru w uliczki którymi dawno nie chadzał, powstało pytanie. Jak wyciągnąć malca z placu zabaw? Jeśli macie dzieci w podobnym wieku to wiecie co mam na myśli. Mimo iż moje małe nie jest jakoś specjalnie płacząco-piszcząco-wrzeszczące, to i tak swoje musi powiedzieć i się pokłócić. (Charakterek rośnie). Po chwili przekonałem go do spaceru, ale uzgodniliśmy, że w drodze powrotnej wejdziemy jeszcze raz na te same drabinki, no bo wszedł tylko na niebieską (picture above), a tam jeszcze jest czerwona i żółta, więc mus jest z nich skorzystać. Nie da się inaczej.

Analiza sytuacji

Spacer przedłużył się nieco, ponieważ zza bloków „wyrosła” ulica, którą nie szedłem latami, więc jako ciekawy z natury człowieczek, poszliśmy dalej eksplorować teren. Mały był już dość zmęczony, ja zresztą też, postanowiliśmy wracać do domu, ale inną drogą. Do domu w którym czekała mama z kolacją. Wiadomość ta ucieszyła synka mojego słodkiego, który zapomniał już o placu zabaw. Jedno tylko pytanie kołatało mi po głowie. Powinienem mu przypomnieć, czy może nie? Wiadomo co będzie jeśli mu przypomnę, trzeba będzie pójść, pobawić się chwilkę i wracać. A jeśli nie przypomnę to co się może stać? Plac zabaw był kawałek od nas więc, no nic chyba. Błąd. Error.

Stało się

Magia zadziałała i najedzony Nati, odzyskał pamięć. „Tata to teraz możemy iść na te drabinki„. Całe życie przeleciało mi przed oczami w jednej sekundzie. Jak to się mogło stać! W ciszy wołałem o pomoc, a brzdąc miał już buty w rękach. Na dworze szarość zmieniała się ciemność, a jemu się drabinki przypomniały. Co teraz. Nie pójdziesz, wieczór ci zmarnuje opowieściami jak to tata nie dotrzymał słowa. Pójdziesz pokażesz mu, że jesteś na jego zawołanie o każdej porze.

Ale zaraz zaraz. Obiecałem mu że wstąpimy na te jego czerwono-żółte drabki. Sam go zapewniałem, nie było mowy o czasie w jakim to nastąpi. Skąd mógł wiedzieć, że po kolacji nie będzie można. Z drugiej strony mógł się domyśleć, że w drodze powrotnej, to znaczy, przed pójściem do domu. No dobra czas przystąpić do defensywy. Nie idziemy i koniec, można by powiedzieć, ale to nie załatwi sprawy. Jestem zwolennikiem negocjacji obustronnej, aniżeli jednowładztwa. Dziecko też ma prawo do dyskusji i wyrażania swojej opinii. Tym bardziej jeśli chodzi o jego zakichany plac zabaw ( nie powiedziałem tego).

W butach dziecka

Wszystko zależy jak dziecko przyjmuje do wiadomości, że jego zdanie jest „mniej ważne” niż rodzica. Otóż wchodząc w jego rozumowanie, to obietnica dana przez rodzica jest czymś co się musi wydarzyć. Czymś bardzo ważnym. Pomimo że dla nas plac zabaw to tylko jego fanaberie i dla niektórych rodziców, może to byś stratą czasu, to dzieci do pewnego wieku żyją zabawą. Guzik je obchodzi, że mama pracuje, nie ma czasu na zabawę czy też wizyta u starej ciotki jest ważniejsza od babek w piaskownicy. My mamy swoje priorytety, a one swoje. I żadne takie gadanie, że jak będziesz dorosły to zobaczysz co to znaczy być rodzicem, nie robi na nich żadnego wrażenia (przynajmniej w wieku wczesno-szkolnym).

Na wszystko musimy znaleźć czas. Wiem, że żyjemy w czasach, gdzie nikt nie ma go za wiele, ale dla naszych dzieci powinniśmy znaleźć go jak najwięcej. Pamiętajmy, że jesteśmy ich głównymi nauczycielami. Jeśli będziemy ignorowali ich potrzeby, łamali dane słowo i nie dotrzymywali obietnic, to co dostaniemy w zamian? Dokładnie to samo. Czego nauczysz swoje dziecko, to dostaniesz w podzięce.

Na czym im zależy

Rodzice mają swoje oczekiwania względem dziecka. Chcemy aby nam pomagały w domu, sprzątały pokój, wychodziły z psem, czy też uczyły się dobrze. To dlaczego dzieci w większości przypadków nie mogą mieć oczekiwań względem nas rodziców. Brzmi to wręcz niedorzecznie, w końcu karmimy je, nosimy, uczymy, opiekujemy się gdy są chore, ubieramy, wydajemy mnóstwo naszych pieniędzy na to żeby miały wszystko czego potrzebują. I co? To za mało? W naszym mniemaniu nie, ale dziecko nie rozumie przecież skąd się wzięło na świecie. Nie wie, że za wszystko trzeba w życiu zapłacić.  Nie wie, że my często jeszcze pracujemy, gdy ono już śpi, czasem tylko po to żeby ono miało co jeść i w co się ubrać.

Dzieci mają inną wizję świata. Zabawa, wzajemna miłość z rodzicami no i oczywiście spełnianie ich zachcianek, bo są tak „zaprogramowane”, że uważają iż są najważniejsze, w dodatku my im o tym często przypominamy. Zaprzeczyć się nie da. Dzieci są dla nas najważniejsze (mam nadzieję, że dla was też), więc musimy robić wszystko co w naszej mocy, żeby nie zawieść ich zaufania, bo to nie doprowadzi nas do niczego dobrego.

Jeszcze kilka słów i kończę

  1. Nie obiecuj. Jeśli nie jesteś pewna, że uda ci się skończyć szybciej pracę, to nie obiecuj dziecku, że będziesz wcześniej w domu. One mają inną wizję twojej obietnicy. Dla ciebie nic się nie stało, a ono poczuło się strasznie zawiedzione twoim postępkiem. Kilka zawiedzionych dni i przestanie czekać. A tego nie chcesz.
  2. Postaram się. Słowa mają wielkie znaczenie. Mówi się często, że on taki mały to nic nie rozumie. A jednak 3,4,5 latki rozumieją już wszystko, (no prawie wszystko). Dlatego dobieraj słowa do sytuacji, powiedz, że postarasz się coś zrobić, zamiast obiecywać, że tak się stanie. Dzieciak zrozumie, że starałaś się zdążyć, ale jednak nie mogłaś się wyrobić w pracy na przykład.
  3. Obiecałaś. Jeśli obiecasz dziecku nową zabawkę, wycieczkę z innymi dziećmi, albo wyjście na plac zabaw, to zrób to proszę. Nie psuj dziecku swojego wizerunku. Po pierwsze nauczy się, że nie można ci ufać, a po drugie (chyba gorsze) dostanie informację, że dotrzymywanie obietnic to nic ważnego i szybko się o tym przekonasz.
  4. Nie dasz rady. Są niestety sytuacje, że nie da rady dotrzymać obietnicy, ponieważ zabawkę wykupili, wycieczka została anulowana, a na dworze leje jak z rynny. Trudno zdarza się. Dziecko to zrozumie, jeśli w odpowiedni sposób mu to wytłumaczysz. Potraktuj go jak rówieśnika, spędź kilka chwil mówiąc jak ci jest przykro z tego powodu. Ale to nie ty miałaś wpływ na zaistniałe okoliczności. Po zabawkę możecie pójść razem jak tylko dowiozą. Na wycieczkę umówić się w innym terminie, albo pojechać samemu, a na plac zabaw następnego dnia jak będzie słoneczko.

Na wszystko można znaleźć sposób. Każde dziecko zrozumie w podobny sposób, ale nie każde od razu. Dla jednego wystarczy chwila, a innemu trzeba poświęcić więcej chwil. Obietnica dana dziecku jest bardzo ważna nie łam jej.  Proszę cię jako prosty tata. 

 

Zdjęcia należą do…. o kurczę do mnie, nie kopiować!!!

 

Jeśli spodobał ci się wpis o obietnicy, podziel się nim proszę na swoim profilu społecznościowym. Zajrzyj także w inne miejsca na przykład tutaj a dowiesz się jak porozmawiać z dzieckiem  które nie chce chodzić do przedszkola.

 

Reklamy

About the Author

Arek ()

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: