fbpx
ciekawość

Ciekawość dziecięca zaczyna się zaraz po urodzeniu. A właściwie nawet dużo wcześniej, przecież tyle rzeczy poznaje w brzuszku. Można powiedzieć, że jest ciekawe swojego ciała i tego co się dzieje wokół niego. Więcej możecie przeczytać tutaj, u mnie weźmiemy się za inny temat.

Obserwacja

Takie nowo narodzone malutkie słodziaczki, więcej śpią, jedzą i robią kupki, niż cokolwiek by je miało interesować. Tak oczywiście można by zacząć, ale prawda jest inna. Tak przynajmniej uważa większość naukowców, że dziecko od maleńkości jest obserwatorem świata. Czy w to wierzycie czy nie, wasza sprawa, ale nawet Stępień z 13 posterunku, zauważyłby, że takie miesięczne dziecko ma oczy szeroko otwarte i obserwuje wkoło co się dzieje. Więc żaden Einstein nam potrzebny nie jest.

Pomimo 19-stowiecznych, a nawet i 20-stowiecznych przekonań o tym, że taki maluch i tak nic nie rozumie to i tak w jakimś stopniu słowa nasze do niego trafiają. Nie wiem w jakim wieku są wasze berbecie, ale pierwszy świadomy uśmiech malucha, pojawia się w granicach 6-8 tygodnia. Nie pamiętam kiedy Nati po raz pierwszy się uśmiechnął, (demencja starcza to nie przelewki) ale gdzieś tak mogło być w tych okolicach. Dlaczego to zrobił? Może krzyczałem na niego za nieposprzątane pieluchy, albo starałem się wytłumaczyć jak naprawić pralkę, używając scyzoryka od MacGyvera, ale najprawdopodobniej, uśmiechałem się do niego i mówiłem jakieś piękne słówka, a on odwdzięczył się tym samym.

Czary normalnie. Na szczęście nigdy nie byłem świadkiem, ale podejrzewam, że jeżeli krzykniesz na takiego maluszka (to może i lepiej że nie byłem) to najpewniej się rozpłacze i będzie to tak naturalny płacz jakby wiedział, że chcesz go skrzywdzić. Mózg dziecka jest bardzo mocno rozwinięty przeczytasz o tym tutaj, więc nie ma się co dziwić.

ciekawość

Nie wiem co mam mówić

Dobra, ale o ciekawości miało być. Więc dziecko od maleńkości potrzebuje wiedzieć co go otacza. I nie chodzi tylko o jakieś pobieżne tłumaczenia, ale dosłownie możemy mówić o wszystkim. O kolorze ścian, o wazonie, otwieraczu do butelek, czy o starym liście z Providenta, którego jeszcze nie zdążyłaś/eś wyrzucić. Dopóki ma otwarte oczy, suchą pieluszkę, a brzuszek nie woła o jedzenie, dziecko będzie cię słuchać, ponieważ nie ma nic lepszego do roboty i jest ciekawe twojego głosu.

Większości nie zrozumie, na twoje pytanie nie odpowie, ale będzie wiedziało, że próbujesz mu coś przekazać, a co najważniejsze, jego głowa będzie zbierała informację, szybciej niż wiewiórka orzeszki w parku. Większość badań (jedno z wielu) przeprowadzonych na maluszkach…stój…. (no może nie tak), „przeprowadzonych z udziałem dzieci”, (tak lepiej) dowodzą, że wcześniejsze mówienie do dzieci, przynosi wiele korzyści związanych z póżniejszym wychowaniem. Pierwszą z nich jest to, że dzieci, które słyszą codziennie kilka tysięcy słów, są w stanie bardzo dużo z nich zapamiętać i w późniejszym stadium wychowania, bardzo często ich używać. Może to spowodować nie lada sprzeczkę z 3 latkiem, na temat kroju koszuli. Ty zakładasz z dekoltem w karo a on ci mówi, że to jest w szpic. No i wytłumacz mu teraz różnicę.

Speak to me

Trzeba jednak wiedzieć, że rozmowa z przyjaciółką o nowej sukience (przepraszam dziewczyny musiałem:), nie zaspokoi naszego szkraba, który będzie siedział z boku bawiąc się klockami. To musi być rozmowa „face to face”. Takie pogaduszki nad jego głową, są mało interesujące i „niewycelowane prosto w dziecko”, więc nic z tego nie będzie. Natomiast bezpośrednia rozmowa, przykuwa uwagę, nawet najmniejszych obywateli.

Im więcej skomplikowanych słów użyjesz tym lepiej. Dziecko powinno się zaznajomić nie tylko ze sposobem w jaki używamy naszego pięknego Polskiego języka, ale także z ogromem słownictwa jakie znacznie się rozmnożyło w ostatnich latach. W każdym praktycznie miejscu, w którym się znajdziesz, coś może przykuć uwagę twojego dziecka. Zamiast zignorować jego palec wskazujący wystawiony w stronę kwiatków podczas spaceru, spróbuj opisać, co zobaczyło. Róża, czy tulipan, nie wymaga kursu z florystyki, a ciekawość dziecka zostanie zaspokojona.

Ważną również częścią, są książki. Jeśli nie jesteś zwolenniczką czytania (polecam zajrzeć) to postaraj się chociaż na wieczorną opowieść o zajączkach, kotkach lub innych  marcheweczkach. Troszkę już starszy brzdąc, który zna zwierzątka z farmy albo książeczki, słuchając ciebie na dobranoc, w głowie będzie miał obraz twojej opowieści, a nic lepiej nie działa na rozwój mózgu i pamięci, jak obrazy w głowie.

Czas na moje pytania

Teraz się zacznie najlepsza część programu, czyli to wszystko co do tej pory dziecko się dowiedziało, będzie chciało usłyszeć jeszcze raz. Tym razem pytając o każdy  szczegół. I nie ma w tym nic dziwnego, część zapomniał, część chce sobie utrwalić, a części w ogóle nie kojarzy. Pytania jakimi potrafią zaskoczyć nas trzy lub czterolatki, bywają trudne, ciekawe i takie niemożliwe do odpowiedzi. Wyobraźnia dziecka nie ma granic (w przeciwieństwie do naszej).

Teraz wszystko w naszych rękach. Żyjemy w ekstremalnie zajebistych czasach, to nie komuna (o ile wiecie co to było), sam nic nie pamiętam bo mały byłem. Możesz powiedzieć dziecku co chcesz, odpowiadać jak chcesz, tłumaczyć wszystko na swój sposób, ale wiedz, że to jakie wartości mu przekażesz oraz jakie rzeczy będziesz mu wpajać do jego chłonnej jak gąbka główki, zostaną z nim na bardzo długo, o ile nie na zawsze.

Jeśli jesteś z podobnego rocznika jak ja (czyli siwizna wychodzi małymi kroczkami) to pewnie pamiętasz słowa takie jak etat znajdź, „nie wyróżniaj się„, „W sklepie się nie mówi głośno” (to chyba największy bullshit jaki mi wpajano), „no pojedziesz, palcem po mapie„. Można by tego wymieniać więcej, jeśli nigdy tego nie słyszałaś, to gratuluję, już jesteś na wygranej pozycji, a twoje dziecko tym bardziej.

Możesz wszystko

Może i kiedyś było gorzej, może nie było wolności słowa i wszystkie te największe durności wpajane były w nas od dziecka. A wyróżnianie się od tłumu znaczyło tyle, że jak nie jesteś tacy jak my znaczy, że jesteś inny, czyli gorszy.

Dziś to jednak nie kiedyś. Świat poszedł do przodu, wszystko pędzi jak szalone i nie widać raczej, żeby technologia miała się zatrzymać. Co do tego wątpliwości nie ma. Jest mnóswto możliwości w Polsce…co tam w Polsce, na świecie. Nie potrzebujesz już błagać państwa, żeby wydali ci prawo do wyrobienia sobie paszportu. Chcesz odwiedzić inne państwo, to pakujesz pampersy i mleko, bierzesz dziecko pod pachę i za 300zł i dwie godziny później jesteś w innym państwie. Nie podoba ci się, to lecisz do innego, albo wracasz do siebie (tak jak ja niedługo:).

Do czego dąże (bo jak zwykle piszę nie na temat). W naszych głowach często jeszcze czają się ograniczenia zapamiętane z dzieciństwa, którymi ABSOLUTNIE nie powinniśmy zarażać naszych malutkich odkrywców. Możliwości jest naprawdę ogrom. Oczywiście wszystko wymaga dużo pracy, nauki i czasu, ale do nikąd się tym naszym dzieciom nie spieszy, więc mogą sobie spokojnie poznawać nowoczesny świat bez ograniczeń.

Przykład kiedyś, a dziś

Oczywiście co byłby to za post, jakby w nim przykładu nie było::))

Kiedyś. 

  • Mamo, a co to za zwierzę?
  • To jest żyrafa, synku.
  • A gdzie ona mieszka?
  • W Afryce, ale można spotkać też w ZOO
  • A co to jest Afryka?
  • Kontynent taki.
  • A ja bym chciał zobaczyć żyrafę i usłyszeć jak ryczy.
  • No do Afryki to na pewno nigdy nie pojedziesz, a do ZOO jest za daleko i nie mamy czym jechać. Oglądaj książeczkę. Jak będzie w telewizji „Z kamerą wśród zwierząt to może puszczą”.

Sam byłem w ZOO, za malucha, więc nie o to chodzi, chodzi o XXI-wiek oraz brak ograniczeń.

Dzisiaj. 

  • Mamo, a co to zwierzę?
  • To jest żyrafa, po angielsku Giraffe (opcjonalnie, źródło Google.pl)
  • A gdzie ona mieszka?
  • W Afryce, ale jak wkrótce pojedziemy do ZOO, to też ją zobaczymy (opis żyrafy jakby dziecko było nadzwyczaj ciekawe)
  • A co to jest Afryka?
  • Jest to drugi pod względem wielkości kontynent…itd.
  • A ja bym chciał zobaczyć żyrafę i usłyszeć jak ryczy.
  • Zaraz ci włącze na Youtube, to usłyszysz, zobaczysz ją w ZOO niedługo, a może jak będziesz starszy to pojedziemy na wycieczkę RPA, albo Kenii, to zobaczymy ich pełno i nie tylko żyrafy, ale inne zwierzęta także.

Jeśli przyszło ci teraz do głowy, że wycieczka do Afryki kosztuje 25000zł, a ty masz w portfelu 25zł, to weź pod uwagę to, że twoje dziecko, nie ma zielonego pojęcia o kosztach takiej podróży i nawet jeśli teraz nie stać cię na taki wyjazd (mnie też nie:), to ono nie musi o tym wiedzieć. Lepiej jest jeśli dziecko ma świadomość, że można wszystko, niż by ciągle miało słyszeć, że nas na to nie stać. Słowa jakie wypowiadamy mają dla naszych dzieci ogromną moc. Nie rujnujmy ich wyobraźni, naszymi nieprzemyślanymi słowami.

 

Jeśli spodobał ci się ten post, to proszę podziel się nim ze znajomymi, którzy ewentualnie chcieliby coś takiego przeczytać. Dziękuje i pozdrawiam serdecznie.

 

Photo by Alexander Dummer on Unsplash

Reklamy

About the Author

Arek ()

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: