fbpx

Dziecko cię obserwuje, bądź więc lepszą wersją siebie. Napewno możesz, ale czy potrafisz?

Wiadoma sprawa, dziecko cię obserwuje. Maluchy są bardzo spostrzegawcze. Naśladują nas, papugują po nas słowa, kopiują nasze zachowania, aby same mogły wiedzieć Read More

Reklamy

Mój facet mnie denerwuje, czyli jak go zmienić na lepsze?

Jako że jestem mężczyzną (co żona może potwierdzić przed samym sądem) niektórzy mogą pomyśleć, że moja opinia będzie subiektywna i nie ma co się wgłębiać w temat. Ale tu was zaskoczę, Read More

Czas, czyli wszystko w twoich rękach.

Ile jeszcze pożyjemy, nikt nie wie. Może czeka nas jakiś kataklizm, może spadnie na nas jakaś epidemia śmiertelna, a może jak mówią niektórzy, każdy ma zapisaną swoją kartę. Więc jak przyjdzie czas, Read More

Czy jesteś uzależniona/y od smartfona?

1 Comment

Powiedzieć trzeba szczerze, że chyba nie ma osób w dzisiejszym świecie w przedziale wiekowym 15-60, które nie posiadałyby by telefonu komórkowego, ale zanim wpiszesz komentarz, że ty nie masz smartphona, wiem wiem, zawsze są wyjątki i znajdzie się ktoś bez jakiegokolwiek gadżetu elektronicznego w domu.  Read More

Bezalkoholowe chrzciny, czyli ile to kosztuje.

Zastanawiasz się ile będą cię kosztowały chrzciny? Co podać gościom na przyjęciu? Jak się ubrać, jak ubrać dziecko, męża? Wynająć salę, czy zrobić w domu? Poczekać do lata, czy robić zaraz po urodzeniu? Read More

Zabieg-usunięcie migdałka gardłowego.

Zabieg jak zabieg, normalka wszystko na luzie. TAA JASNE.

W każdym poprzednim blogu, oraz zapewne w wielu następnych znajdziesz jakieś pomocne rady czy pomysły, (z mojego skromnego doświadczenia) jak zmniejszyć stres u siebie, dziecka oraz reszty familii, w różnego typu sytuacjach, typu jak poradzić sobie z niesfornym dzieckiem, lub po prostu jak żyć panie prezydencie? 😀

usunięcia migdałkaNiestety dzisiaj się tego nie dowiecie. Nie dlatego, że brak mi pomysłów na zmniejszenie stresu. Nie dlatego, że nie chce się podzielić tymi pomysłami z wami, chcę. Ale dlatego że to wszystko to marzenia i złudne oczekiwania na coś co i tak w rzeczywistości będzie inne. Nie to żebym nie polecał przygotować się w jakiś sposób na zabieg, siebie no i dziecko naturalnie. Psychicznie i fizycznie. Polecam jak najbardziej a o tym możesz przeczytać tutaj.

Zabieg jak zabieg, mówili. Chwila strachu i domu, mówili. Pani się wyluzuje to rutynowy zabieg, mówili. No i pewnie mieli rację, bo jak znam siebie i żonę, to jeszcze w tym roku jak ktoś nam powie że jego dziecko będzie miało taki sam zabieg, odpowiem identycznie i również będę mieć rację.

Ale póki jestem na świeżo w temacie, postanowiłem nieco rodziców, których to czeka oświecić, że niezależnie od tego jak się przygotujesz i ile informacji przeczytasz na ten temat, nic nie odda stresu jaki was czeka w szpitalu (chyba, że nie kochasz swojego malca, ale w takim wypadku, nie czytałabyś tego).

usunięcia migdałka

W sumie nie wiem od czego zacząć. Chyba od tego, że mały wyczuł mój stres, więc na nic były wcześniejsze tłumaczenia, że to nic takiego, że pani wytnie migdałek i będzie po kłopocie. Tak dobrze czytasz, synek wszystko wiedział przed, gdzie jedzie, po co jedzie, i dlaczego musi mieć zabieg zrobiony (Jestem zwolennikiem mówienia prawdy dziecku). Niestety przez mój niepokój mały nabrał podejrzeń co do szpitala, więc trzeba było trochę pokombinować. Zamiast głupiego Jasia miał wypić ” sok z gumijagód ” i zamienić się w gumisia Tamiego. Podekscytowany czekał na sok, ale jak przyszło do wypicia to już taki hardy nie był. Strzykawka poszła w ruch. Na blok pojechała z nim żona, (ja bym pewnie uśpił wszystkich wkoło) Nati wyrwał rurkę od maski, szalał i nie chciał współpracować z lekarzami (może i lepiej że mnie przy tym nie było). Ale najgorsze oczywiście przed nami. CZEKANIE.

-państwo się nie przejmują wszystko będzie ok, na przeciwko jest Carrefour idźcie na zakupy, kawę, śniadanie i wróćcie za 1.15hr.

No pewnie. No big deal. Dziecko twoje pod nożem, a ty na kawie w sklepie. Ale miała rację, lepsza kawa w markecie niż czekanie na korytarzu i pytanie każdej napotkanej osoby w kitlu, czy wszystko w porządku. U nas wszystko się przedłużyło o pół godziny, także dodatkowe nerwy, dlaczego tak długo nikt się nie pojawia, siedzisz, myślisz i tylko widzisz jak ci włosy ma ręce siewieją z minuty na minutę. W końcu nadchodzi pani doktor z szerokim uśmiechem, z uspokajającym głosem tłumacząc co robiła po kolei i co dalej my możemy zrobić będąc na miejscu. Wszystko się przedłużyło ponieważ u naszego bobiego, doszło jeszcze czyszczenie uszu z wody i założenie drenów w środku.

Jedzie moje maleństwo na łóżku, słychać płacz, już mam ochotę siekierę złapać i załatwić kogoś, jak Kozioł próbował Czerepacha, ale nie mogę oczu z synka oderwać, oboje z żoną staramy się uspokoić wyjącego Natka, ale nie za bardzo nam to wychodzi. Dostaliśmy instrukcje co mamy dalej robić i najlepiej, żeby mały zasnął. No pewnie: Easy to say it, harder to make it. Po kilku minutach odkrywamy, co tak naprawdę „boli” malucha, to widok przypiętego wenflona do stopy. Podejrzewam, że po tej narkozie i środkach przeciwbólowych nawet nie czuł, że coś tam ma, nieważne, on go widział i to wystarczyło.

Zasnął, na rękach żony, ale śpi. Spał jakieś 3 godziny, jak się obudził był trochę nieswój, do wieczora nie mógł mówić, przez obrzęk w okolicach robionej operacji. Nie wiem jak jest w innych szpitalach, i czy teraz wszędzie tak jest, ale my popołudniu wyszliśmy do domu. Po obejrzeniu małego pacjenta, nie było potrzeby trzymać go tam przez noc, więc młody w domu spędził wieczór bawiąc się nowym Play Doh kitchen, (tak tak, mała nagroda dla niego za cały dzień stresu) do końca dnia wypowiedział ze 3 słowa, ale na drugi dzień wracał powoli do siebie. Dzisiaj słyszy nawet to czego nie powinien. Jesteśmy bardzo zadowoleni z efektów.

Na szczęście lekarka, która prowadziła naszego synka od pierwszej wizyty, bardzo profesjonalnie podeszła do naszych obaw związanych z zabiegiem. Wszystko zostało omówione w szczegółach i zorganizowane do ostatniej kropki nad i.

Kończę pisać tego posta 8 dni po operacji, i już dzisiaj mogę powiedzieć, że nie ma się czego obawiać, ale stres i tak przed wami. Pozdrawiam wszystkich kochających rodziców, i dzieci.

 

Photo by Jose Ibarra , Photo by Stas Svechnikov ,

 

Profilaktyka przy buncie dwulatka

Bunt dziecka. Jak to właściwie wygląda? Tu jak zawsze wszystko zależy od dziecka, jeden będzie gryzł, płakał i kopał, a inny kłócił się, wrzeszczał i marudził. Jeśli twoje dziecko chodzi już do przedszkola i nie doświadczyłaś powyższych zachowań to jesteś szczęściarą. Ale nie ciesz się za wczasu ciężkie dni mogą jeszcze nadejść

Bunt dziecka

Skąd się to bierze? Z tego samego powodu z którego złoszczą się kobiety…yyy… tzn: mężczyźni także:) Ze smutku, frustracji czasem z braku komunikacji między dzieckiem a dorosłymi, chcą coś powiedzieć ale nie wiedzą jak to ubrać w słowa, więc wpadają w pułapkę nerwów i gotowe.

Czy można temu zapobiec? Można, a raczej można spróbować. Pamiętaj jednak! Nikt ci nie da gwarancji, że kilka wskazówek podanych niżej zapobiegną tak zwanemu „buntowi dwulatka”. Na pewno bardziej pomogą, aniżeli zaszkodzą.

Lepiej zapobiegać niż leczyć. Przeczytaj, spróbuj, daj znać jak poszło:)

Cierpliwość, jak to ładnie brzmi

Wiele dobrego można o dzieciach powiedzieć, ale napewno nie to, że są one cierpliwe. Zdarzają się momenty w domu kiedy chcesz przeczytać w spokoju gazetę lub porozmawiać przez telefon, ale się nie da bo jest ONO. I to ono chce teraz, już, natychmiast twojej uwagi, picia, do toalety lub zabawkę. Tu zaczyna się lekcja cierpliwości dla dziecka, zamiast lecieć na łeb na szyję, spróbuj powiedzieć, ” daj mi 1 minutkę, zaraz do ciebie przyjdę”, poczekaj chwilkę i idź. Potem stopniowo wprowadzaj tą metodę, mimo początkowych oburzeń malucha, szybko nauczy się kontrolować swoje niezadowolenie przyzwyczai się, a przy tym nauczy cierpliwości, a wszyscy się zgodzą, że to dobra cecha.

Pozytywne zachowania

Staraj się zauważać jego pozytywne zachowania i nie stroń od pochwał, wszyscy je lubimy, szybciej w ten sposób zauważy co jest dobrym zachowaniem a co złym, ale nie zapominaj mówić mu również o tym co zrobiło źle i należałoby przeprosić.

Dokonaj wyboru

Pozwól mu decydować, (oczywiście nie o wszystkim)  na przykład w  kwestii wyboru spodni na spacer, lub mycia zębów. Precyzuj pytanie, „umyjesz ząbki przed kapielą czy po?” coś będzie musiało wybrać, jeśli dla odmiany zapytasz, ” chcesz teraz umyć ząbki?” odpowiedź może być tylko jedna, NIE!

Ustal zanim zarządzisz

Dzieciaczki jak i dorośli nie lubią nic co się dzieje nagle. Idziesz do parku na zabawę, to ustal z góry na jak długo i powiedz o tym dziecku, a przed końcem przypominaj, jeszcze 5 minut i idziemy, jeszcze 2 etc. Nawet jeśli  nie rozumie ono jeszcze czasu, to dotrze do niego, że czas upływa i zaraz będzie musiało wracać do domu.

Co nagle to po diable

Staraj się unikać sytuacji w których twoje dziecko może wpaść w furię, np: nie składaj mu nagle puzzli, gdy brakuje mu trzech elementów do końca, tylko dlatego, że nadeszła godzina obiadu. Uprzedź go 5 minut wcześniej, a nawet jak zje 10 minut później to nikomu to nie zaszkodzi i nikt z głodu nie umrze.

Rozmowa. Lek na całe zło. 

Pokaż dziecku, że rozmowa jest dobrym sposobem na wyrzucenie z siebie emocji. Starszy już osesek, jeśli potrafi mówić na tyle dobrze, że jego babcia czasem nie wie co mu odpowiedzieć, może już w słowach wyrazić swoją frustrację. Tutaj leży to w naszych rękach, żeby odpowiednio reagować na takie emocje,. Nie możesz przecież mówić spokojnie i przytakująco do malca, który opowiada nerwowo co się stało z jego ulubionym autkiem. Potraktuj jego problem tak samo jakbyś zareagowała na swoją zepsutą, dopiero co nową torebką z Prady, albo innego Lidla. Okaż zainteresowanie, dziecko w zależności od twoich reakcji, każdym następnym razem przyjdzie się do ciebie wyżalić ze swoich smutków czy problemów.

 

Muszę się niestety odnieść do tego ostatniego punktu. Nie zawsze jest tak, że te każde trudne chwile, można wyrazić w słowach, owszem czasem tak, ale, nie możemy pokazać naszym malcom, że nie mają prawa do złości, że są takie momenty w życiu, u dzieci także, że trzeba to z siebie wyrzucić, wykrzyczeć, wypłakać. Tak jak my mamy chwile słabości, tak i dzieciom pozwólmy na to samo, w końcu są to istoty reagujące emocjami, tak samo jak rodzice.

 

 

%d bloggers like this: