fbpx

6 nawyków, które powinieneś przekazać dzieciom

Na naukę dobrych manier nigdy nie jest za późno, analogicznie, nigdy nie musi być za wcześnie. Zacznijcie już dziś, najlepszym sposobem jest wyrobienie u dzieci nawyków dobrego zachowania, a potem, będą to robić automatycznie.

Kultura osobista to podstawa silnego charakteru, im człowiek lepiej potrafi się zachować tym bardziej jest pewny siebie, a na pewności siebie u naszych malców zależy nam wszystkim, także, let’s start.

Bądź modelem

Nie chodzi tu oczywiście żebyś paradowała na wybiegu przed dzieckiem, ale o to, że nasze bobiki nas obserwują. Jeśli ty nie będziesz trzymała się pewnych zasad to one tym bardziej. Od kogoś muszą podpatrywać jak się zachować w danych sytuacjach, kiedy powiedzieć dziękuje a kiedy należy przeprosić, gdzie położyć widelec czy też gdzie wynieść brudne naczynia (tutaj bardziej wersja dla chłopców).

Magic words

nawyków

Mimo iż twój roczny potomek potrafi powiedzieć tylko mama, to słyszy i rozumie dużo więcej. Używaj więc tych słynnych magicznych słów. Dziękuje, przepraszam, proszę, są one bowiem najważniejszą częścią wszystkich konwersacji międzyludzkich (a przynajmniej powinny być), naucz smyka ich od małego, a nie będzie miał problemów z używaniem ich, gdyż wejdą mu one w nawyk i naturalnym będzie dla niego  używanie magicznych słów w każdej rozmowie.

Jedzenie wspólnego posiłku 

Cejrowski kiedyś powiedział, że ludzie pozbywają się stołów z mieszkań bo nie ma na nie miejsca, i prawda niestety taka jest, że teraz obiad się je przed telewizorem, a deser z telefonem w ręce. Dawniej stół był nieodłączną częścią w domu rodzina siadała razem i spędzali wspólnie czas układając sztućce i talerze. Powróćmy więc choć raz dziennie przy głównym posiłku, rozłóż wszystko jak należy, sprawdź czy wszyscy mają zaserwowany obiad zanim złapiesz łyżkę, przeproś, gdy chcesz wstać od stołu, posprzątaj po sobie. Takie proste a tak zapomniane, i to przez co? Przez brak czasu.

Porządek musi być

Ostatnie badania dowodzą, że dziecko które dba o porządek wokół siebie, w przyszłości będzie pewniej dokonywało wyborów, będzie systematyczniej wykonywało wszystki czynności związane ze swoją pracą czy firmą. Sumienne wykonywanie obowiązków w domu powinniśmy przełożyć także na najmłodszych, jeśli pokażesz, że ty sprzątniesz zabawki przed snem, maluchy szybko się przyzwyczają. To my musimy nauczyć ich nawyku utrzymywania porządku po sobie, a gdy wejdzie im to w krew, nie będziesz musiała więcej im tego przypominać.

Nie przerywaj mi!!!

Dzieci wymagają od nas uwagi, czasami bez przerwy, naszym zadaniem w tym wypadku jest ograniczenie naszej uwagi. Nie chcę również żebyś mnie źle zrozumiała jak mało kto jestem za odpowiadaniem na każde nawet małe pytania dzieciom, ale chodzi tutaj o nie przerywanie gdy starsi rozmawiają, albo podczas konsultacji z klientem przez telefon. Maluchy mają wtedy największe potrzeby. W tej akurat sprawie jeszcze walczymy z naszym synkiem, bo on ma zawsze coś do powiedzenia, w najmniej oczekiwanym  momencie. Jest to trudne do zbalansowania, nauczyć go nie przerywania, bo to nieładnie, a jednocześnie mowiąc kolokwialnie, nie zlewać go bo może poczuć się mniej ważny, a tego skutków tłumaczyć chyba nie trzeba.

Patrz na mnie jak do ciebie mówie

Patrzenie prosto w oczy to jedna z cech pewnych siebie ludzi, nie tylko pokazujesz, że nie masz się czego wstydzić w życiu i nie jesteś tak zwaną pi… grochową, ale okazujesz szacunek swojemu rozmówcy, wyrób u siebie nawyk patrzenia innym w oczy i naucz dziecko tego samego. Uściśnij dłoń kolegi, koleżanki na powitanie. Nie powielajmy sterotypów przy naszych pociechach.

-co tam stary

-A stara bieda a u ciebie

-Może być, bywało lepiej

Dziecko z wyżej wymienionych zdań zrozumiało, że obaj rozmówcy są smutni, nic się u nic nie zmienia, kiedyś było lepiej, a ton jakiego użyli do ekspresji swoich uczuć, brzmiał jakby mieli zaraz zasnąć ze zmęczenia. Naprawdę nie powielajmy tego w kółko. Można inaczej, nawet jak nic się ciekawego nie wydarzyło to z uśmiechem na twarzy;

– Cześć jak ci minął weekend

– A dziękuje spędziłem z rodziną w domu, a ty?

-A my graliśmy mecz na placu zabaw z dziećmi z podwórka

Niby nic specjalnego na pierwszy rzut oka ale dziecko usłyszało kompletnie inną tonację głosu oraz, że obaj rozmówcy są zadowoleni z czasu jaki mieli ze swoimi rodzinami.

A czy wasze pociechy uczą się dobrych manier w domu? Jeśli masz jeszcze jakieś ciekawe pomysły napisz proszę w komentarzu. Pozdrawiam serdecznie.

 

photo  1

Inspired by this post

Reklamy

Szukasz wad u innych? Zacznij u siebie.

Jesteś wspaniałą matką, nie bijesz swoich dzieci, nie dajesz kar, chwalisz wyrostka za dobre zachowanie. No idealny rodzic normalnie. Czyżby?

wad u innych

Co pomyślisz?

Wyobraź sobie sytuację, że idziesz chodnikiem, widzisz niemowlę we wózku, czapeczka na pól oczu, jedna skarpetka w buzi, a smoczek koło pięty. Matka tymczasem wpatrzona w smartphone, pewnie klika „like” koleżance na „facebook”.  Teraz zanim przeczytasz dalej, pomyśl co ci przychodzi do głowy.

„Ale matka, biedne maleństwo, ja tak nigdy nie robiłam. Czemu go nie poprawi, odlożyła by ten telefon i dzieckiem sie zajeła”. Jeśli przyszedł ci do głowy któryś z powyższych epitetów, to „niestety” wszystko z tobą ok. Większość rodziców zareagowała by podobnie. Problem w tym, że widzimy zaniedbania czy lenistwo u innych, ale ciężko nam to znaleźc u siebie samych. Wszyscy powinniśmy zacząć od siebie.

Poszukaj a znajdziesz

Spróbuj przypomnieć sobie jakąś jedną sytuację, w której czułeś/aś się bezradna i krzyknełaś na dziecko. Na przykład gdy nie chciało posprzątać zabawek, godzine prosiłaś żeby załozyło skarpetki. Albo żeby w końcu poszło się kąpać, (a jak już poszło to żeby wyszło z wanny wreszcie). Czy nie zdarzyło ci sie zdenerwować i podnieść głos, (mówiąc łagodnym językiem) napewno tak. Czy jesteś zatem lepsza/y od tamtej matki z niemowlakiem we wózku, czy ona popelniła wiekszą zbrodnie od ciebie, gdy krzyczałaś na malca, czy może jednak ona, nie zwracając na nie najmniejszej uwagi. Nikt tutaj nie jest winny czy niewinny, każdemu z nas zdarza sie popelniać błędy wychowawcze, więc nie szukajmy ich u obcych, ale patrzmy na siebie.

I nie chodzi tu oczywiście o to, aby usiaść teraz z kartką i wypisać wszystko co robimy źle, bo uwierzcie że znajdziecie tego masę. My, czyli naród Polski, mamy to we krwi, że te gorsze nasze strony znajdziemy od razu, natomiast od zalet będziemy stronić. Chodzi bardziej o kwestie zrozumienia drugiego rodzica, wspierania sie wzajemnego, nie wytykania błedów, a ewentualnej podpowiedzi. Boimy się jednak zapytać inne matki czy ojców, mieszkających obok o poradę w sprawie, w której sami mamy problem.

wad u innych

Wiemy lepiej

Bo przecież co oni tam wiedzą. ” Ta Gośka 4 domy dalej to sama słyszałam jak na dzieci krzyczy, a Marka wogóle nie ma w domu, to co to za rodzina żebym się ich pytała jak sobie radzą w trudniejszych sytuacjach”. Wiadomo że nie ma sensu ale, zamiast tego szukasz informacji w Internecie, a tak naprawdę nie wiesz kto się kryje po drugiej stronie. Czy matka która doradza w sprawach wychowawczych, nie jest zakupoholiczką, a gość zaproszony do programu telewizyjnego, nie krzyczy na swoje dzieci, które mu przeszkadzają w szykowaniu nowego tematu. Do kwestii komentarzy pod większością postów związanych z wychowaniem dziecka, lepiej nie podchodzić bez domowej apteczki, ból głowy gwarantowany.

I nie chodzi tutaj o to aby unikać internetowych blogów, porad z książek czy psychologów lub pedagogów z telewizji. Nie, od tych ludzi możemy uzyskać dużą pomoc, porady czy też wskazówki jak pokonywać codzienne trudności, ale należy pamiętać, żeby do wszystkiego podchodzić ze zdrowym rozsądkiem. Czasami to najbliżsi wkoło nas mogą okazać się najlepszym drogowskazem, rodzina z 4-ką dzieci z pozoru nie radząca sobie na codzień, a w środku przepełniona miłością, mijamy ich day by day jakby tylko na 500+ im zależało( tacy oczywiście też są) a oni co wieczór są wdzięczni, że mają siebie, a my….   wrzucamy ich razem do jednego worka.

Obejrzyj się za siebie, może właśnie ktoś potrzebuje twojej pomocy, a może to ty nie radzisz sobie w domu. Nie wstydźmy się zapytać o pomoc, poradę a może dobre słowo. A jeśli jest wśród was osoba, która pomocy potrzebuje i ty o tym wiesz, zrób coś z tym zamiast patrzeć jak idzie na dno.

 

 

Photo 1 by Patricia Prudente on Unsplash

Photo 2 by Brooke Cagle on Unsplash

Czy można przygotować się do rodzicielstwa?

O mamunciu jestem w ciąży. Super, wspaniała nowina, nareszcie. Dzwonię do mamy. Te oraz wiele innych myśli masz w głowie gdy po raz pierwszy widzisz ”dwie kreski”. Oczywiście są i takie kobiety które mdleją na ten sam widok, i w głowie mają inne rzeczy. Ale nie o nich tu będziemy mówić.

jestem w ciąży

Zatem zostało ci około 7 miesięcy prawie w całości przespanych nocek, zagonić chłopa do remontu w domu, przygotować wyprawkę no i jesteście ready, będziecie młodymi rodzicami.

Ale zaraz, przecież ja nic nie wiem o byciu rodzicem, może zapiszę się na jakiś kurs przygotowawczy. Obrobię dział dla matek w empiku, a już napewno odwiedzę blogi rodziców. Przecież tam napewno wszystko znajdę. Masz rację na blogach znajdziesz wiele informacji, często pokrywających się ze sobą, czasem przeczących sobie. Znajdziesz ogrom różnej wiedzy wychowawczej także i w książkach. Osobiście nie wiem czy są jakieś kursy dla rodziców, ale jesli są to tam się również czegoś dowiesz. Wiem natomiast jedno i każdy rodzic ze zdrowym rozsądkiem to potwierdzi, że nie ważne ile tomów książek, czy stron na internecie byś nie odwiedziła, to informacji jak wychować twoje i tylko twoje dziecko nie znajdziesz.

Człowiek to stworzenie indywidualne i niestety nie ma 10 zasad dla każdej matki, typu: trzymaj się tego a twój malec będzie zdrowy, silny, piękny i inteligentny. Nie ma, a szkoda.

Od czego więc można zacząć jak już ochłoniesz po tej cudownej chwili odkrycia w tobie nowego życia.

  • Wyślij męża do dodatkowej pracy, a niech weźmie odpowiedzialność „za to co nabroił”.
  • A tak poważniej, unikaj stresu w życiu codziennym, może to poważnie zagrozić nie tylko tobie w postaci depresji poporodowej, o której możesz poczytać tutaj, ale także od maleńkości dziecku. O tym jak można wspomóc zapobiegać temu przykremu zjawisku znajdziesz informację tutaj. Jeśli nigdy o tym wcześniej nie słyszałaś to nie myśl, że próbuje cię przestraszyć. Chcę tylko uświadomić, że istnieje taki problem na całym świecie. Dotyka on 25% młodych matek, ale często jest bagatelizowany, szczególnie w naszym pięknym kraju.
  • Otwórz się na nowe znajomości, jeśli jest w twoim mieście szkoła rodzenia zapisz się, poznasz inne przyszłe mamy. Tylko taki ktoś będzię cię rozumiał, jak nad ranem dostaniesz mdłości i będziesz się tym chciała podzielić, a mąż odwróci się plecami do ciebie (nie to żeby nas to nie interesowało). Możesz też poszukać grup na facebook, często są organizowane spotkania młodych mam przed, a także i po porodzie, szczególnie w dużych miastach.
  • Rozmawiaj z partnerem. Wiem wyżej pisałem o koleżankach ale nie zapominajcie o nas, będziemy częścią tej rodziny, więc nie spychajcie mężów na bok, opowiedz o swoich potrzebach, zmartwieniach. Czasem taka rozmowa może okazać się najlepszą terapią dla was obojga.
  • Znajdź czas dla samej siebie (póki go jeszcze możesz mieć) wyjdź do parku, na zakupy (z portfelem partnera) czy po prostu posiedź w domu, w ciszy skoncentruj się na sobie i swoich aktualnych potrzebach.
  • I tak na koniec, zrób coś szalonego, totalnie crazy, skocz na bungee, albo ze spadochronu, ( później okazja może się nie zdarzyć szybko). Nie no to taki żart ale nie zaszkodzi jak wieczorem wyjdziesz na spacer w deszczu i poskaczesz po kałużach z ukochanym, ciało wytworzy endorfiny, a ty poczujesz się o 10 lat młodsza.

 

Pozdrawiam serdecznie przyszłe oraz obecne mamy i ojców.

Jeżeli spodobał ci się ten wpis, podziel się nim proszę na swoim profilu społecznościowym. Dziękuje

 

Photo by Ryan Franco on Unsplash

 

Czy jesteś „dobrym rodzicem”?

Często mówi się, jak być dobrym, idealnym, a nawet perfekcyjnym rodzicem. Chyba nie ma co się oszukiwać, takich ludzi po prostu nie ma.

rodzic

A może to nie prawda, może ty jesteś idealną matką. Patrząc na córkę sąsiadki myślisz sobie, nie jestem taka zła, w końcu bawię się z moim dzieckiem, a nie puszczam samopas jak ta spod 5-ki. Czy to oznaka bycia lepszym rodzicem, czy tylko usprawiedliwienia się przed sobą, zakrywając inne aspekty w byciu dobrym opiekunem.

Jak być dobrym rodzicem, przynajmniej w oczach dziecka. Bo to ono ma tutaj najważniejsze zdanie, w końcu to dla niego mamy być idealnym opiekunem. Nie staniesz się lepszym ojcem czy matką, dlatego że rodzina i znajomi tak powiedzą. Niestety przed nami nie łatwe zadanie, dziecko głównie chce abyśmy robili to co oni uważają za słuszne (często niestety to co one uważają za rozsądne, jest kompletną aberracją). To my musimy ustalić zasady, postawić granicę i nuczyć je odróżniać dobro od zła.

  • Pozwól im się wyszaleć, dzieci mają nieskończone pokłady energii, mogą skakać, biegać i robić fikołki przez cały dzień ( jeśli na to mają akurat ochotę). Nie każ mu przestać tylko dlatego, że hałas ci przeszkadza. Dajesz mu do zrozumienia, że jego zabawa cię irytuje. Jeśli chcesz wyznacz mu do tego specjalne miejsce, znajdź stary materac wstaw w kącie (obklej ściany styropianem 10cm- wersja dla strachliwych) i baw się razem z nim. Dzieci bardzo lubią spędzać z nami czas, okaż mu zainteresowanie, napewno to docenią.
  • Od małego ustal granicę, szkrab nie może nam przecież skakać po głowie a my będziemy udawać, że nic się nie dzieje. Postaw mu konkretne przykłady np: nie wolno wspinać się na parapet ( na bank zapyta czemu) ponieważ jest bardzo cienki i mógłbyś spaść robiąc sobie krzywdę. Nie wolno ci samemu schodzić po schodach, ponieważ jesteś za mały aby samodzielnie stawiać tak duże kroki.
  • nagradzaj za dobre uczynki ( i nie mówie tu o nowej zabawce z reklamy) każda forma nagrody dla naszego bobasa, pokaże mu, że zrobił coś dobrze, obudzi to w nim chęć robienia dobrych uczynków, ale konsekwentnie wyznacz karę za złe zachowanie,
  • Pokazuj dziecku na swoim przykładzie jak należy postępować w danych sytuacjach, dzieci nas obserwują i w przyszłości zachowają się podobnie do nas, więc nie zdziw się, że czasem usłyszysz. „O kulwa wieza mi spadła„, Wyrazi ono emocje w ten sam sposób co ty, gdy ci szklanka spadła w kuchni.
  • Spędzaj aktywnie czas z dzieckiem, przynajmniej godzinę dziennie, aktywnie czyli czynnie, nie patrz na familiade układając puzzle. Możesz na przykład w tym samym czasie, tłumaczyć literki lub cyferki, pozwól mu być najważniejszym w tym czasie,
  • Samodzielności uczymy się od urodzenia, daj mu zanieść talerz z obiadem, kubek z piciem. Nawet jak wyleje to trudno (a potem oczywiście pokaż gdzie jest zlew). Dzieci do pewnego wieku same chcą wszystko robić, nie omiń tego momentu, jak się za małego samo nauczy pokonywać pewne trudności lepiej poradzi sobie w życiu. Jeśli będziesz za niego wykonywać podstawy, to szybko się przyzwyczai, a potem trudno będzie to odkręcić.
  • Nie ignoruj najmniejszych pytań, dzieci lubią być w centrum uwagi, jeśli akurat rozmawiasz z kimś innym, wytłumacz, żeby nie przeszkadzał i że za chwilę odpowiesz mu na jego pytanie.

 

A ty jakie masz przemyślenia w tej kwestii. Zapraszam do wyrażania własnych opinii, jeśli spodobał ci się te post udostępnij go proszę na swoim profilu społecznościowym. Dziękuje

 

Photo by Picsea on Unsplash

Obudź poczucie własnej wartości u dziecka.

poczucie wartości

W każdej książce poświęconej tematyce własnej wartości dziecka, jak również w większości artykułów w szerokim Internecie, znajdziemy złote zasady, tysiące porad, czy też pomysłów jak wychować dziecko na pewną siebie osobę. Oczywiście z większością opisywanych metod nie można się nie zgodzić. Sami staramy się przestrzegać podobnych zasad w każdej rodzinie, niestety jak sami wiecie łatwo nie jest.

Co to właściwie jest poczucie własnej wartości. W kilku słowach, można opisać jako, bycie dumnym ze swoich osiągnięć, zarówno małych jak i dużych. Poczucie bycia potrzebnym, czy też przyjmowanie porażek z pokorą i dalszym doskonaleniem się.

Co zatem wpływa na nasze pociechy, czy mamy im mówić, że jesteśmy z nich dumni, w każdej nawet najmniejszej sprawi. Czy powinniśmy chwalić za wszystko co uda im się wykonać danego dnia. Czy aby wreszcie nie krytykować pod żadnym pozorem bo spada mu przez to poczucie wartości. W tym wszystkim trzeba zachować jednak zdrowy rozsądek i potrafić oddzielić przekazywaną mądrość od przesadnej głupoty. Nie wierzmy więc we wszystko co znajdziemy w książkach, Internecie, na blogach (włączając także i ten), czy też książkach. Sposoby opisywane również i tutaj działają, ale musimy pamiętać, że każde dziecko jest inne i ma innych rodziców (czyt. wzorce), więc inaczej zareaguje na nie syn matematyczki i informatyka, a inaczej córka górnika i pani domu. Pamiętać trzeba jednak, aby konsekwentnie pokazywać drogę i edukować według własnych przemyśleń. W końcu my najlepiej wiemy co będzie odpowiednie oraz co najlepiej zadziała na naszego „Antka”.

poczucie wartości

Jego zdanie jest ważne.

Pytaj się go o zdanie. Dziecko chce czuć się ważne tak jak dorośli, więc nie zaszkodzi zapytać czy zielone buciki będą lepsze, czy może czerwone, nawet jak i tak wiesz lepiej, pamiętaj żeby zdanie uszanować. Jeśli nie masz zamiaru założyć mu tych co wybrał, przedstaw własne argumenty w sprawie drugiego koloru.

Staraj się je zrozumieć.

Zabrali ci premię roczną, masz wszystkiego dość na dzisiaj, marzysz o gorącej kąpieli i pościeli, a tu nic z tego, twoja pociecha też ma zły dzień. Tylko jej w piaskownicy ktoś wiaderko zabrał, co to za porównanie w ogóle. Ty masz przynajmniej powód. Otóż w oczach małej istotki jej problem jest poważniejszy, nie traktuj dziecka uczuć jako niebyłe. One też mają prawo mieć gorszy dzień i potrzebują wysłuchania, porady, a przede wszystkim zrozumienia z naszej strony. Emocje jakimi dziecko emanuje, są takie same jak nasze, więc starajmy się to uszanować😊

I love you.

Tu nie ma się co rozpieszczać, kochasz swoje maleństwo ile by lat nie miało, więc przypominaj mu to, przytulaj i całuj kiedy możesz, naucz go wyrażać swoją miłość do ciebie i innych.

Pochwalić, czy może opier…

Chwal skubańca za małe i duże sukcesy, jeśli poniesie porażkę, nie próbuj go od razu poprawiać, podpowiedz co być może poszło nie tak, niech spróbuje samo, wpłynie to pozytywnie na radzenie sobie z problemami w życiu, każdy z nas popełnia błędy, zwłaszcza gdy robimy coś po raz pierwszy, znajdź przykład swojego błędu i opowiedz mu o tym.

Ciesz się życiem.

Każdy z nas ma czasem myśli, czy nie mogłoby to nasze życie wyglądać inaczej. Pewnie mogłoby, gdybyśmy tylko chcieli. Staramy się dziecku pokazać wszystko co najlepsze, ale jak sami wiecie „życie to nie je bajka” jak mawia klasyk, są więc chwile załamania, nerwowe sytuacje, czy dni, o których lepiej zapomnieć. Ale życie pędzi dalej, więc zamiast myśleć co by było gdyby, rozwiązujmy problemy na bieżąco, pokażmy maluchom, że na wszystko jest sposób, że z życia należy czerpać codziennie to co najlepsze, a w tych gorszych chwilach szukajmy przyczyn i je likwidujmy. Ciesz się każdym dniem, a jeśli nie możesz to zmień coś w życiu.

 

„Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana”    Heraklit z Efezu

 

 

Photo 1 by MI PHAM Photo 2 by Markus Spiske 

Nie potrzebuję nocnika, przecież mam pampersy.

Podoba wam się tytuł, są to słowa mojego szkraba, podczas nauki siadania na nocniku.

nocnik

Oddawaj pampersy

Każdy z nas przechodzi przez etap „żegnaj pampers, witaj nocnik”. Sprawa jest oczywiście indywidualna, znam dzieci, które tak bardzo nie chciały siadać na plastikowego potwora, że od razu wskoczyły na toaletę dla dorosłych. Kto wie czy to nie najlepsze rozwiązanie, ale wiadomo, że dla większości maluchów to nocniczek będzie następną przygodą w ich życiu.

Kiedy dzieci, są gotowe do porzucenia pampsika, to często jest sprawą sporną. Czytając różne komentarze w internecie natrafimy na takie, w których babcie czy dziadkowie, są wręcz wściekli jak można tak długo pozwalać na sikanie w pieluchę. Kilkadziesiąt lub kilkanaście lat temu, pieluchy były tetrowe, pralek też nie było, więc nic dziwnego, że każdy szybko dążył do przejścia swojego dziecka na wyższy level.

Dzisiaj jest pod tym względem o wiele wygodniej, mały narobi co musi, ty to do pojemnika czy kosza wyrzucisz i po kłopocie. Oczywiście nie namawiam do lenistwa czy wygodnictwa, ale moim skromnym zdaniem dziecko musi czuć się gotowe do podjęcia wyzwania. Wszędzie w książkach czy innych poradnikach pisze się, że odpowiedni czas to między 8 a 20 miesiącem życia. A co jeśli to jeszcze nie ten moment, a co jeśli dziecko za każdym razem ucieka i płacze, że niby mu się  kupki nie chce, a 10 minut później gdzieś z kąta dochodzi niezbyt miły zapaszek.

nocnik

Pomogę ci

Jak pomóc kluseczce w tej sprawie. Przede wszystkim do niczego, nie przymuszać, ty też nie lubisz być zmuszany/a do czegokolwiek. Tak więc na spokojnie wytłumaczyć o co chodzi z tym całym nocnikiem, oczywiście jeśli dziecko dużo już rozumie, ale w np. 18 miesiącu życia, bobiki już dużo ogarniają.

Pozwólmy im na zabawę i oswojenie się z nocnikiem. Nie krzycz na malca jeśli przez pół dnia chodził z nim na głowie krzycząc, że to nowy kapelusz. W końcu nocnik jest czysty, (chyba) a dziecko próbuje się do niego przyzwyczaić na swój sposób, czasem dla nas niezrozumiały.

Nie polecam także porównywać go do innych dzieci, Zuzka już dawno robi, Marysia też, a ty jeszcze nie, chyba są mądrzejsze od ciebie. To przykład zdania, które często słychać u rodziców (imiona zostały zmienione aby nie urazić czyichś uczuć😊). Chociaż z drugiej strony porównanie do starszego rodzeństwa z których maluchy lubią brać przykład, może czasem bardziej pomóc aniżeli zaszkodzić.

Pochwal go za każdą nawet kroplę jaką się udało wycisnąć, zamiast stękać „tylko tyle zrobiłeś”.  Bobas przez tą chwilę dumy i szczęścia na twojej twarzy, poczuje się jak Alexander Bell, gdy stworzył pierwszy telefon. A fakt ten pomoże mu w kolejnych dniach prób.

Udało się

Jeśli wydaje ci się, że malec po kilku przymiarkach i sukcesach, przekonał się do nocnika, ściągnij pampika i szykuj ciuchy na zmianę. Mogą być potrzebne ( chociaż tutaj reguły nie ma, oby się nie przydały). Co do pieluchy na noc to myślę, że przez krótki jeszcze czas można zakładać, ale nie za długi. Szkrab musi wiedzieć, że to jest ten etap gdzie pieluchom mówimy papa. Zaopatrzcie się w nieprzemakalne prześcieradło i po kłopocie.

No i tutaj już dochodzimy do zdania, które wypowiadają rodzice stanowczo za często. „A może siku ci się chcę, przynieść ci nocniczek”. Do jasnej Anielci jak malec będzie chciał coś zrobić to powie, pomacha, ewentualnie sam sobie pójdzie i zrobi co będzie chciał. Czy ty byś chciał/a, żeby co 15 minut ktoś ci coś do picia proponował, no nie sądzę. Daj dziecku luz, takie podpytywanie co chwile może bardziej zaszkodzić niż pomóc.

 

Mam nadzieję że trochę z tej wiedzy zaczerpniecie, a jeśli macie jakiś dodatkowy ciekawy pomysł to piszcie na dole. Jeśli spodobał ci się te post, podziel się nim proszę ze znajomymi na profilu społecznościowym, aby więcej osób mogło go zobaczyć. Dziękuje i pozdrawiam nocnikowiczów.

Mission impossible, czyli odstawianie smoczka.

smoczek

Zabronić smoczka dziecku, które przez ostatnie miesiące „ciućkało”  go w buzi, jest jak zabronić „Mamrota” Solejukowi. Niby proste i możliwe, ale nie w oczach naszego bohatera. Kliknij Tu jeśli nie wiesz kto to jest Solejuk.

Niektórzy uciekają się do metody „zamiast”. Jak oddasz smoczek to jutro pan przyniesie Ci prezent.

Są tacy, co miesiącami próbują osiągnąć swój cel, jakby wspinali się na Mount Everest, a i tak dziecko stawia na swoim, krzycząc w niebogłosy. Więc żeby nikt mnie nie wziął za tą złą matkę, dam mu z powrotem, jeszcze będzie czas na to.

Inni zaś (w tym my), nie przywiązują większej wagi do tej jakże ważnej sprawy w oczach berbecia. Nasz malec miał niespełna dwa latka jak wysłał swoją nanę (smoczek w jego ówczesnym języku) do małej dzidzi, która się właśnie urodziła, i potrzebuje smoczka tak jak on gdy był mały.

Przygotowywany był do spakowania smoczka chyba dwa dni wcześniej. Nie bardzo mu się ten pomysł podobał na początku, ale po kilku rozmowach dał się przekonać. Pomyśleć ile empatia może zdziałać, nawet u malca, który umie powiedzieć 10 słów.

Akurat miałem jechać na pocztę, więc włożyłem do koperty list. Mały podekscytowany wrzucił smoka do środka koperty i po sprawie. Dumny z siebie oddał list pani w okienku (oczywiście już bez smoczka) trochę jeszcze w domu przeżywał, ale w środku był z tego dumny tak jak i my oczywiście. I jeśli dobrze pamiętam to chyba dwa może trzy dni ruszał ustami tak jakby coś tam jeszcze miał (śmiesznie to wyglądało).

Jeśli chcecie aby i wasze maleństwa odstawiły smoka, spróbujcie wymyśleć jakąś bajkę, podobną do naszej, lub zupełnie inną, jest wiele możliwości.

Pamiętajcie, że nie ma co na siłę zmuszać. Smoczek jest tak jakby częścią jego życia, więc zabranie go ot tak, bo mama chce, albo sąsiadka już dawno odstawiła swojemu dziecku, nie pomoże.

Ostatnią sprawą jest konsekwencja, jeśli powiesz mu, że podczas spaceru z babcią smoczek wpadł do studzienki kanalizacyjnej i teraz bawią się nim kaczuszki na drugim końcu województwa, to na drugi dzień nie mów mu, że  tata odwiedził kaczuszki i już masz go z powrotem, tylko dlatego że nie mógł ci usnąć wieczorem i smoczek był tematem numer 1. Przejdzie mu, nocka może dwie i będzie ok.

 

 

Pozdrawiam rodziców, którzy aktualnie borykają się z tym problemem. A wy w jaki sposób odstawiłyście smoczka od swoich szkrabów. Podzielcie się swoimi metodami.

Photo by Janko Ferlič on Unsplash

Jak „zmusić” dziecko do wzięcia lekarstw.

Każdy kto ma szkraba w domu był w sytuacji kiedy kochany maluch odmówił wypicia syropu, wzięcia tabletki, czy też połknięcia słodkiej żelki która jest witaminą. Myślisz ze jesteś na przegranej pozycji, masz rację bobas wygrywa 1:0

Próbowałam już wszystkiego.

  • przekupstwo (dostaniesz coś słodkiego jak połkniesz tabletkę)
  • miłość (wiesz że mamusia cię bardzo kocha, a będzie cię kochać jeszcze bardziej jak         weźmiesz syropek)
  • straszenie (jak nie weźmiesz lekarstwa to pojedziesz do szpitala)

Szczerze nie polecam żadnego z wyżej wymienionych, zawodzą wszystkie, nie to żebym sprawdzał na własnym dziecku😊.

Maluch chce rządzić i postawić na swoim, nie ma się co oszukiwać trzeba być sprytniejszym od niego, tylko co zrobić jak smyk stanowczo mówi nie, a ty od godziny sterczysz nad nim/ią z lekarstwem w ręce i już drugi kubek melisy nie pomaga.

Poniżej znajdziesz kilka sposobów, którymi można przekonać oseska do spożycia lekarstwa, tak aby poszło gładko i szybko.

  • przede wszystkim należy zachować spokój, ( wiem, że to łatwo powiedzieć a trudniej     wykonać) ale tylko w taki sposób kajtek nie będzie nerwowo podchodził do całej sytuacji.
  • to tylko lekarstwo, nie róbmy z tego powstania Warszawskiego, jeśli maluch będzie słyszał co minutę weź, wypij, połknij, jego podświadomość podpowie mu, że to nic   dobrego, i z każdą następną chorobą, będzie robił dokładnie tak samo (albo i więcej)
  • zachowując spokój wewnętrzny możesz spróbować podawać lekarstwo, jego ulubionej   zabawce np. Chasse’owi z psiego patrolu który także właśnie zachorował😊.
  • opowiedz o pozytywnych skutkach zażycia danego lekarstwa, jeżeli wytłumaczysz   swojej drobince w „jego języku” (wszystko zależy od wieku dziecka) że to pomaga na   gorączkę, ból głowy, uszu, czy co tam mu jeszcze dolega, to skutki będą z   pewnością lepsze, niż ciągłe powtarzanie „bierzesz czy nie”
  • ostatni, ale jeden z najważniejszych uważam wątków,  nie oszukuj, że to cukierek czy   guma. Konsekwencje takiego krętactwa, mogą doprowadzić do tego, że maluch już   zawsze będzie się bał lekarstw, bo będzie pamiętał że próbowano go „oszukać na   słodko”, więc lek musi być niedobry jak jasna cho…

 

A czy wy macie jakieś sprytne i sprawdzone sposoby żeby wasze maleństwo zażywały lekarstwa. Zapraszam do komentowania i życzę Ci miłego dnia.

%d bloggers like this: